W meczu 3 kolejki I ligi GKS Katowice zremisował z Wartą Poznań 1:1. Bohaterem i antybohaterem meczu został Paweł Olkowski, który najpierw wyprowadził GKS na prowadzenie, a później osłabił swoją drużynę po czerwonej kartce.
To był mecz o dwóch obliczach. W pierwszej połowie GieKSa zagrała tak, jak oczekiwali kibice od samego początku sezonu. W drugiej nasi zawodnicy zagrali znacznie słabiej, a od momentu, w którym GieKSa starciła jednego zawodnika nie zagroziła już bramce rywali. Ale po kolei...
Od samego poczatku zaatakował GKS. Nasi zawodnicy grali spokojnie, rozgrywali piłkę między sobą w linii obrony i pomocy, by w odpowiednim momencie przyspieszyć i przejść do natarcia. Warta próbowała się odgryzać, ale po stracie piłki nadziewała się na szybkie kontry GieKSy. Najpierw w 5 później w 8 i w 10 minucie gry brakło wykończenia. Najbliżej szczęścia był w 10. minucie Kaliciak, który uderzając z lewej strony trafił w poprzeczkę. Cztery minuty później zawodnikom GieKSy udało się dopiąć swego. Nie dali rady napastnicy, wyręczył ich obrońca. Z prawej strony Piechniak zagrał do Pawła Olkowskiego, który złamał do środka i uderzył lewą nogą zza linii pola karnego nie do obrony. Stadion eksplodował radością, a Olkowski cieszył się z pierwszej bramki w barwach GieKSy. Nie minęły kolejne cztery minuty, a prawy obrońca GieKSy próbował powtórzyć swój wyczyn i był blisko sukcesu. Tym razem jednak piłka po jego strzale minęłą słupek bramki Radlińskiego.
Po tej akcji Warta na kilka minut przejęła inicjatywę, jednak defensywa GieKSy bez większych problemów radziła sobie z poznańskimi napastnikami. W 30 minucie gry niewiele zabrakło Kaliciakowi do podwyższenia prowadzenia. Prostopadłą piłkę w stronę bramki zagrał Pitry, a pełnym sprintem ruszyli do niej Kaliciak i bramkarz Warty Radliński. Dopadli do niej niemal równocześnie. Radliński wybijał piłkę tak, ze ta odbita od nóg Kaliciaka mogła wpaść do pustej bramki - minęła ją jednak o kilka metrów. Gdyby Kali był dopadł do piłki pierwszy... Ale nie dopadł i na tablicy wyników wciąż było 1:0 dla GieKSy. Kolejne sznase na podwyższenie wyniku zmarnowali Piechniak, Kaliciak, Pitry oraz Goncerz i do przerwy - mimo ogromnej przewagi - GKS prowadził tylko 1:0.
Druga część gry rozpoczęła się od mocnego strzału Napierały zza pola karnego. Piłka leciała jednak w środek bramki i bez problemu wyłapał ją golkiper gości. Kolejną szansę na gola po dwójkowej akcji z Hołotą zmarnował Piechniak, którego strzał odbił się od nogi i ręki blokującego go obrońcy. Sędzia nie znalazł podstaw do podyktowania rzutu karnego. W 52 minucie sytuację sam na sam z Radlińskim zmarnował Kaliciak, który zwlekał z oddaniem strzału tak długo, że bramkarz Warty zdążył wyjść z bramki, skrócić kąt i obronić strzał napastnika GieKSy. Jeśli nie wtedy, to cztery minuty później musiało już być 2:0 - a jednak nie! Piechniak zdecydował się na kilkudziesięciometrowy rajd, wyłożył piłkę na prawo do wbiegającego Pitrego, który strzelił wprost... w słupek. W 60 minucie Pitrego nie było już na boisku, a zastąpił do Gabriel Nowak zmieniając ustawienie naszego zespołu. Wraz z tą zmianą zmienił się jednak także obraz gry.
GieKSa nie atakowała już tak zaciekle, a ataki nie były już tak groźne. Do głosu doszli goście i w 63 minucie gry doprowadzili do wyrównania. Po długim dośrodkowaniu w pole karne GieKSy pierwszy strzał jeszcze Gorczyca obronił, jednak po jego interwencji piłka spadła wprost na nogę Piotra Reissa, który takich okazji nie przepuszcza. Przy Bukowej 1:1, a z trybun słychać było głośny doping mobilizujący naszych zawodników do szybkiej odpowiedzi. Niestety tego kibice się nie doczekali. Trzy minuty później zobaczyli za to, jak Paweł Olkowski niepotrzebnie fauluje i ogląda drugą w ciągu 10 minut żółtą kartkę i zostaje wyrzucony z boiksa. To dramat młodego obrońcy GieKSy, który rozegrał drugie bardzo dobre spotkanie, tym razem okraszone bramką. Niestety od tego momentu GieKSa cofnęła się do defensywy mocno naciskana przez zawodników z Poznania. Do końca meczu godny odnotowania był jeszcze strzał z 20 metrów Magdziarza z 78 minuty i desperackie uderzenie z dystansu Kaliciaka tuż przed końcem meczu - oba niecelne. GieKSa znów nie wygrała meczu remisując z Wartą Poznań 1:1. Ostatnie zwycięstwo GKS odniósł 8 maja...
GKS Katowice - Warta Poznań 1:1 (1:0)
Bramki: Olkowski ('14) - Reiss (63')
Żółte kartki: Hołota, Kaliciak, Piechniak, Olkowski - Jasiński, Zawadzki.
Czerwona kartka: Olkowski ('63 za drugą żółtą)
GKS Katowice: Gorczyca - Olkowski, J. Kowalczyk, Napierala, Niechciał - Piechniak ('79 Chwalibogowski), Hołota ('87 Cholerzyński), Plewnia, Goncerz - Piechniak ('60 Nowak), Pitry.
Warta Poznań: Radliński - Zawadzki, Jasiński, Wichtowski, Kosznik ('70 Ngamayama) - Szałas ('72 Mikosik), Wojciechowski, MAgdziarz, Iwanicki ('85 Świergiel) - Reiss, Zakrzewski.



