Ale się walnął livescore. Bramka oczywiście została strzelona przez Bostjana Cesara, środkowego (?) obrońcę Chievo rodem ze Słowenii, co stwierdził również realizator. Ibrahimovicia to tam chyba nie było.
Mecz taki sobie, pierwsza połowa zdecydowanie na korzyść Milanu, w drugiej oszczędzaliśmy siły, co nikogo nie dziwi, wyprowadzaliśmy kontry, w ostatnim kwadransie parę razy było groźnie, ale ostatecznie zakończyło się 3:1 po dodatkowym golu Robinho - sprawiedliwy wynik, bo Milan był dziś zdecydowanie lepszy i mądrze to spotkanie rozegrał taktycznie, widać było, że wszyscy myślami są już w Madrycie i oszczędzają siły za wszelką cenę.



