To jest akurat pokaz niekonsekwencji Smudy.Co do sprawy Żewłakowa i Boruca, to jest to śmieszne, że coś takiego wypływa, a co gorsze, że ktoś zabrania pić komuś po meczu w czasie podróży. Rozumiem jakby była to ostra libacja przed jakimś spotkaniem, ale bez przesady.
Jeśli zgrupowanie skończyło się w Kanadzie, jak mówił Smuda po sytuacji z Żewłakowem, to skąd późniejsze pretensje do pijących wino w samolocie (jak było go wiele świadczy postawa Żewłakowa, który po wyjściu z samolotu udzielał wywiadów na trzeźwo)?
Jeśli natomiast zgrupowanie nie skończyło się w Kanadzie, a po wylądowaniu w Polsce, to dlaczego Smuda znów zaprzeczył swoim stwierdzeniom po objęciu kadry, że u niego jest jeden Lwów i wynocha, a jeśli ktoś popełni błąd, to będzie piętnował z całą mocą?
Sytuacja jest jasna - Smuda się z grajkami zakumplował, sytuacja znów wypłynęła na powierzchnię i najpierw odegra teatrzyk z wyrzutami do graczy, żeby za moment ich przywrócić opowiadając o wielkiej przemianie zawodników przez te parę dni. Nie dziwię się Tomaszewskiemu, że tak mówi, choć rzadko ma rację, to sytuację podsumował znakomicie.



