po pierwszej polowie mozna powiedziec ze najwiekszym oslabieniem realu jest brak jose m. nie wiem co ten karanka tam robi na tej lawce, caly czas siedzi i gapi sie jak gapa w gnot, zero charyzmy, moglby chociaz wyjsc i pomachac tymi rekami a on sie zachowuje jakby sluby milczenia zlozyl. jak dla mnie koles bez wyrazu, jeszcze go pamietam jak on, hierro, campo i helguera byli srodkowymi obrnocami i tez jakis nadzwyczajnych umiejetnosci przywodzczych nie posiadal.
gra bez pomyslu, sporting gra bardzo odwaznie i agresywnie. jedyna dobra okazja do strzal higuaina w slupek.
bedzie 1pkt i vice leader ;/
z taka gra mozna juz dopisac barcelonie 3 pkt 29listopada;/



