Na Auxerre natomiast bardzo się przyda Verdi choćby na ławce jako alternatywa. Nie wiemy, jak się mecz ułoży, możemy jednak być pewni, że koło 60 minuty obaj napastnicy będą do zmiany.
No ale to dyskusja akademicka, Allegri pewnie i tak trzech zmian nie wykorzysta.
Na razie kluczowym piłkarzem jest Seedorf, który gra o kilka klas gorzej, niż wtedy, gdy się tutaj wylewało na niego hektolitry nieuzasadnionej żółci. Do tego w każdym meczu grają defensywni pomocnicy, co też im nie pomaga grać lepiej, przynajmniej ich można zluzować Boatengiem.
Ronaldinho jako atakujący obok Ibry to koniec kontrataków, to w ogóle inny piłkarz od Robinho i choć w teorii jest bardzo ofensywnym piłkarzem, to jednak nie napastnikiem. Zluzować go może, ale do choinki, a tu się pojawia problem drugiego ofensywnego pomocnika, czyli albo Seedorfa, który nie wytrzymuje 90 minut co 7 dni, albo Boatenga, który jest trochę zbyt nierozgarnięty na tę pozycję, nie wie, jak się ustawiać, chce być wszędzie, a niewiele z tego wychodzi. Dobrym pomysłem tam byłby Pirlo, ale on znów się bardziej przyda w głębi pola, bo z trójką defensywnych pomocników oglądając Milan w obronie, czy to z Interem, czy dziś, mam wrażenie, że "gdzie kucharek sześć...".
W krytyce ostatnich meczów nie chodzi o to, czy zespół atakował, czy się bronił, ale o to, jak się prezentował na tle rywali. Wyniki są znacznie lepsze od tych, których oczekiwałem, ale też trzeba brać pod uwagę realia tych spotkań - Napoli w 10 było od nas lepsze, z Bari nawet bronili się desperacko, kompletnie niepotrzebnie - w kilku meczach można było frajersko stracić punkty. Patrząc na tę serię mam wrażenie, że takie coś przystoi Cesenie, czy innej ekipie, którą stać co najwyżej na chwilową formę, a nie zespołowi, który chce być mistrzem Włoch, a wygrywa w każdym meczu fartem i dzięki nieskuteczności rywali. Bardziej do mnie przemawia przegrany Milan z meczu z Juventusem, bo taka nieskuteczność to się trafia raz na sezon, niż Milan z Napoli, gdzie rywal był lepszy i to jemu zawdzięczamy punkty. Okres fizycznie jest ciężki dla piłkarzy, niedawno dopiero zmieniono ustawienie na lepsze, więc na razie względem Allegriego jestem tylko trochę rozczarowany, zobaczymy, jak to będzie wyglądało w marcu, kwietniu, gdy spodziewam się już nie widzieć takiego Milanu w LM i będzie można już realnie oceniać wkład trenera w taktykę drużyny, póki co przeszkadzają mi jego wybory personalne, często dyktowane jednak urazami.
Najbliższe tygodnie będą należały do Ronaldinho, bo Allegri doskonale wie, że odrzucając go od składu skazuje zespół na katorgę fizyczną, zobaczymy, na ile Ronaldinho nie pasuje Allegriemu, a na ile jest po prostu już słabszy. Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z Carlo, gdy Ronnie był odsunięty od składu celową decyzją, która skrzywdziła bardziej zespół, niż jego samego.



