Myślę, że to, o czym napisałeś działa w obie strony. Zawsze tak działało i zawsze będzie. Właśnie to najlepiej świadczy o tym, że nawet dla kibica to jest coś więcej niż tylko zabawa. Każdy jest mniej lub bardziej związany z klubem uczuciowo. Ja nigdy nie będę porażki w GD traktować tak samo jak przegrania pierwszego lepszego showdownu w pokera, którego mogę traktować w taki sposób, w jaki napisałeś. Pomimo tego, że na jedno mam wpływ, a na drugie nie. Niezależnie od tego jak dobrego dnia za sobą bym nie miał, porażka Realu jest w stanie popsuć mi humor dość porządnie, a porażka w ważnym meczu odbija mi się czkawką dłużej niż przez kilka godzin. Kibice innych klubów mają tak samo. No może w Twoim wypadku jest inaczej, bo już przywykłeś do tego, że z pewnymi zespołami Valencia po prostu musi przegrać.



