Bent nie miał wcale jakiegoś olbrzymiego wkładu w efektowną grę Sunderlandu. Świetnie się tam rozumie duet Gyan-Welbeck, ale Danny jest póki co niestety kontuzjowany.
Wczoraj oglądałem tylko pierwszą połowę. Było widać starą Chelsea, która bezlitośnie karciła rywala, który nie potrafił wykorzystać swoich okazji. Styl może nie powalający, ale wynik jak najbardziej, bo przecież Bolton to nie łatwy teren.


