Tak jest, bo wszyscy to "być albo nie być" traktują jako mocniejszy trening. Wszystkie wypowiedzi piłkarzy wskazują na to, że jadą tam zagrać, a nie wygrać, i mnie to zadowala - ważniejszy jest dla nas mecz w niedzielę z Bari, niż w środę z Kogutami.Tak, najlepiej wystawić Primaverę na mecz, od którego zależy nasze "być albo nie być" w Europie...
Serie A to jedyna z trzech najlepszych lig, w której klasyki są szalenie nudne. Mecze z czołówką w Anglii i Gran Derby nawet w najgorszych przypadkach wyglądają lepiej, niż taktyczne rozgrywki Juventusu, Interu i Milanu ze sobą. Chcesz piękna futbolu, oglądaj Napoli, Udinese, czy ostatnio w kryzysie Romę i Palermo.Mam coś pecha do ligi włoskiej ostatnio.
Jesteś brutalny.Kibice Juventusu mogą się cieszyć z lepszego bilansu meczów bezpośrednich z Nami. W razie równej liczby punktów to się liczy na koniec sezonu chyba.
Del Neri to nie idiota, on mógł przewidzieć, że ten mecz to będzie właśnie takie nudne spotkanie i trzeba będzie się bronić, inaczej Juventus nie ma szans na dobry wynik. Jak pokazało życie - gdyby nie cud, jakim jest niewątpliwie gol Gattuso z dystansu, to by ten remis ugrał. Idąc na hurra tylko wczorajszym meczem by przebił zeszłoroczny dwumecz, bo Juventus nie miałby żadnych szans idąc na wymianę ciosów z Milanem, nawet osłabionym brakiem kilku podstawowych graczy.A co za różnica jedynka czy trójka?
Juventus zagrał lepiej, bo Juventus się starał, nie położył się. No i Milanowi lepiej się jednak grało na San Siro.Juventus trochę lepiej od Napoli, albo to Milan trochę słabiej od meczu z poniedziałku
Milan też nie mógł, gdyby nie ten strzał Gattuso, bukmacherzy pewnie nawet nie obliczali prawdopodobieństwa strzelenia przez niego bramki.JAK DO CHOLERY Inter mógł nie strzelić temu Juventusowi nawet jednej bramki? To śmiech i to może nas kosztować w przyszłość
Mecz był nijaki, ale nie sposób było oczekiwać widowiska - Del Neri musiał starać się zneutralizować środek pola i robić miejsce dla Krasicia, Milan miał czas, miał komfort przewagi w umiejętnościach, miał pewność siebie i wiele innych atutów, których Juventusowi brakowało. Chciałbym widzieć powtórkę z zeszłorocznego 0:3, ale i Juventus wtedy grał inaczej, i Milan - Leonardo czyste konto nie interesowało, dla Allegriego to priorytet.
Zwycięstwo cieszy, bo, jak pisałem wcześniej, w trzech meczach z Chievo, Napoli i Juventusem nie wierzyłem w 9 punktów, Allegri mnie przyjemnie zaskoczył. Wczoraj na trzy punkty zasługiwaliśmy, byliśmy po prostu lepsi, sędzia też popełnił chyba tylko jeden błąd w końcówce nie dając wolnego po faulu na Chiellinim, ale całe zawody sędziował kapitalnie, więcej takich arbitrów, zwłaszcza na derby. Dlatego jestem z Allegriego zadowolony, bo zespół w ważnym momencie jednak się nie poddaje i te punkty z czołówką zgarnia zasłużenie. Zostało pięć trudnych meczów, z tego tylko jeden u siebie, dlatego komplet punktów w jednym z ostatnich ciężkich meczów bardzo mnie cieszy. Inter też się potknie, ale szanse na tytuł mają ciągle znaczne, więc trzeba wygrywać właśnie tak, jak wczoraj - brzydko, ale zasłużenie.



