OMG, nie chcę zapeszać, bo różnie to bywa, ale po Tonim nie było widać tej strasznej kontuzji. Dalej imponuje szybkością i rywali potrafi mijać z łatwością.
Ogólnie to jestem mocno zaskoczony naszą postawą, bo spodziewałem się, że dostaniemy po tyłku. Druga linia niezwykle energetyczna, bracia dali z siebie wszystko (mam nadzieję, że obyło się bez kontuzji), do tego O'Shea zagrał na DMie niemal po profesorsku.
Fajnie również po wejściu zaprezentował sie Scholesy.


