Od pamiętnego finału Milan wygrał Ligę Mistrzów, ale to pewnie też frajerstwo było.frajerstwo Milanu trwajace od pamietnego finalu nie zna granic
![]()
Na razie nie ma co płakać - zespół gra beznadziejnie i tyle, ale mają jeszcze 45 minut, w trakcie których takiemu Bari spokojnie te dwie bramki można strzelić. Gdyby nie ten Gillet, to mogło być 1:0 dla Milanu i zupełnie inny mecz, bo co z tego, że Milan jest nieznacznie lepszy, skoro z takim rywalem u siebie ma być miażdżąco lepszą ekipą i do przerwy skończyć mecz.
Wszyscy muszą po przerwie wyjść i grać lepiej, inaczej okażą się frajerami tygodnia. W takim meczu nie wolno stracić punktów, aż nadto jest okazji na to do końca sezonu. Na tę chwilę wszyscy są słabi.
Ten Bentivoglio gra na pełnym ryzyku - mając żółtą kartkę fauluje na 18 metrze ostro Pato, za co w innym przypadku dostałby kartkę, teraz sędzia się zlitował, ale pewnie kolejny faul skończy się drugą żółtą.
Telewizja musi poważnie przemyśleć te mecze o 12:30 - już abstrahując od wyniku wszystkie spotkania, które widziałem, o tej porze prezentują poziom niższy od polskiej ekstraklasy, można się pociąć oglądając mecze nawet niezłych ekip.
Przypadkowy gol, jedna okazja w meczu, Milan lepszy, ale nie ma dobrych okazji.Przypadkowy gol podczas gdy Milan boją głową w mur, czy goście naprawdę grają w piłkę?



