Nie wiem Marcin czy nowotwór może mieć z tym co piszesz cokolwiek wspólnego.
Jakoś nie może to do mnie dotrzeć, widzę Abidala tylko na boisku, nie na stole operacyjnym.
Mimo wszystko tli mi się w głowie taka myśl, że tak silny człowiek jak Eric przejdzie to wszystko bez najmniejszego problemu. I jeszcze nie raz będziemy zachwycać się jego grą. Na razie pozostaje czekać na oficjalną diagnozę.



