Kontrole kontrolami... a rzeczywistosc rzeczywistoscia. Nie chce tutaj odnosic sie do kwestii Barcelony, a do samego dopingu i jego wykrywania... Wiesz ile kolarzy przyznalo sie do dopingu, ktory nie zostal wykryty a kolarz przyznal sie do dopingu bo np. przeszukano jego pokoj, smieci, samochod na granicy? Ostatnia sprawa z Ricco, ktory omalo sie nie przekrecil bowiem sam sobie transfuzje aplikowal - wyszlo najaw bo dziewczyna musiala go ratowac i zabrala do szpitala. Lance'a nigdy nie przylapano, jednak dobrym kumplem byl doktor ZLO i on go prowadzil niemal od poczatku kariery - On przeszedl setki kontroli i nic a przecyztajac ksiazki z roznych frontow na ten temat to... watpie aby byl czysty. Co z kolarzami, ktorzy nie zostali przylapani a po zakonczeniu kariery mowili o sprycowaniu sie... Rassmusena zdyskwalifikowano przez to, ze nie bylo go w miejscu gdzie mial trenowac... zdaje sie. Kolarze przechodza duzo wiecej kontroli.Mentor pisze:Dobre jest też to, że 23 lutego (niecały miesiąc temu!) mieliśmy w klubie kontrolę dopingową UEFA, która oczywiście przebiegła bez zarzutów a nie dała żadnych 'owocnych' rezultatów, ale co tamTo pewnie nieważne bo kontrole w La Liga słabe, w UEFA słabe i tylko inne kluby poza Barceloną mają dobre kontrole. Same się badają czy jak?
Biegacze szprycuja sie a w tym roku nikogo nie przylapano, chyba
Doping zawsze idzie krok przed kontrolami, to jest biznes to jest kasa, sa rozne srodki i rozne metody ktore pozwalaja co nieco zakamuflowac, a co dopiero w wielkich klubach gdzie kasa jest ogromna i stac ich na "specjalistow" z najwyzszej polki dla poprawy wydajnosci
http://pl.wikipedia.org/wiki/Frank_Vandenbroucke
http://www.sport.pl/kolarstwo/1,64993,7 ... _snie.html
skazany za posiadanie... nic nie wykryto a srodki wg niego przeznaczone byly dla psa... i co.. i nic



