Bez przesady. Finał Nadala z Federerem w Wimbledonie (ten gdzie Hiszpan pierwszy raz wygrał) to dla mnie jeden z najlepszych finałów turniejów wielkoszlemowych w szeroko pojętych ostatnich latach. Finał Del Potro ze Szwajcarem też dla mnie miał coś ciekawego w sobie. Teraz jest taki okres, że w sumie nie wiadomo kogo spodziewac się w finale u facetów - poziom jednak trochę się wyrównał.
Co innego u kobiet. Tam to rzeczywiście olbrzymi regres.



