Dysponujesz może jakimiś wiarygodnymi badaniami dotyczącymi tej kwestii? Odnośnie dysleksji oczywiście. Wiesz, mam wadę wzroku. Z roku na rok się powiększa, zamiast się pomniejszać. Dziwne, przecież dużo patrzęcloner pisze:Dotarłem do słowa "dyslektyk" i zrezygnowałem. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja twierdzę, że wszystkiego się można nauczyć, jak się poświęci temu odpowiednio dużo czasu.
Zrozum, że dysleksja, to choroba. Nie jest kwestią nieuctwa, ignorancji, braku kultury czy szacunku. Trzeba odróżnić 'nie umiem, bo mi się nie chciało', od 'nie umiem, bo w moim przypadku nie da sie tego nauczyć". Trzeba odróżnić lenistwo od choroby. Nie nauczysz kulawego normalnie chodzić, każąc mu więcej chodzić. Niektóre schorzenia można wyleczyc całkowicie, inne można wyleczyć w małym stopniu, a jeszcze innych nie można wyleczyć wcale i to nie jest kwestia wyćwiczenia.
"Dysleksja jest rodzajem inwalidztwa (...) Wytykanie mi tego podobne jest więc do wytykania kulawemu, że kuśtyka i szura nogą, kiedy idzie do komunii – NIE SZANUJESZ BOGA, KUTERNOGO?!
Praca nad dysleksją to pot, a czasem nawet łzy – potwierdza prof. Marta Bogdanowicz, która od ponad 40 lat zajmuje się tym problemem. (...) Ćwiczenia polegające na odnajdywaniu podobnych słów, tworzeniu rymów, dzieleniu wyrazów na głoski i sylaby czy wyszukiwaniu wyrazów różniących się głoską rodzice powinni powtarzać z dziećmi codziennie. Jakie efekty może przynieść tak mozolna praca? Zwykle są one dobre. Ale nie na tyle, by w dorosłym życiu kompletnie zapomnieć o problemie, szczególnie z ortografią.
Gdy piszemy takie wyrazy, jak ból, nikt z nas się nie zastanawia, jak je napisać, ręka sama pisze. Bo słowo wywołuje cały system motoryczny, wzrokowo-ruchowy, który się uruchamia i automatycznie zapisuje wyraz. Deficyty związane z budową móżdżka dają zaburzenia automatyzacji. Profesor uważa, że dotknięci nim przez całe życie powinny nosić ze sobą słownik ortograficzny.


