Tak, Ebecilio to Holender. Hajrović to Szwajcar bośniackiego pochodzenia.
Niestety, Arsenal przegrał z Frankfurtem 2-0. Od samego początku Arsenal grał słabo. Na pewno kontuzja Luke'a Freemana miała ogromny wpływ na drużynę. Jako jedyny środkowy napastnik musiał zagrać Monakana który jest skrzydłowym. Od samego początku Niemcy zagrażali Arsenalowi i tylko świetna postawa młodego Martineza sprawiła, że było 0-0. Potem głupia strata pod polem karnym przeciwnika sprawiła, że Frankfurt miał kontrę. Fatalna postawa Hajrovića który się w ogóle nie zbliżył do skrzydłowego sprawiła, że ten mógł ładnie wrzucić po ziemi w pole karne. Piłka prześlizgnęła się przez ręce Martineza i Schmidt wsadził na 1-0. Arsenal w środku pola podawał sobie ale tak samo jak pierwsza drużyna, nie mógł nic zrobić pod bramką rywala. Te same problemy i błędy. Jedyna różnica to jednak to, że młodzieżówka traciła piłkę pod presją Frankfurtu w idiotyczny sposób i tylko bramkarz ratował przed stratą kolejnej bramki. Arsenal nie oddał strzału do 40. minuty.
Kontuzji doznał Frimpong (niestety to kolano które ciągle go męczy) i na boisko wszedł. Ansah. Zaczęło się świetnie, dwa dobre strzały ale potem znowu wszystko siadło. Nic się nie działo pod bramką rywala. Jedyna okazja nastąpiła po podaniu Deacona do Ansah, który strzelał z główki ale niestety centymetry nad poprzeczką. To była jedyna dobra okazja Arsenalu. Potem ktoś (chyba Ansah ale głowy nie dam) stracił piłkę w środku pola, Frankfurt skontrował i było 2-0. Martinez nie miał praktycznie szans. Arsenal kończy swoją przygodę w półfinale Dallas Cup 2011.



