Odnoszę takie samo wrażenie po meczu z Deportivo. Niby grali dobrze, ale coś szwankowało. Tym czymś był po prostu brak zgrania, z kolei sami gracze indywidualnie prezentowali się zadowalająco z tego powodu, że ważna część z nich miała coś do udowodnienia. Czy udowodnili więc swoją przydatność? Z tym jest problem, ponieważ Barcelona nie grała składem podstawowym. O wiele więcej na temat wartości poszczególnych graczy - tych obecnie ważnych: Bojana, Jeffrena, Afellaya itd. - można dowiedzieć się zawsze z meczów, w których gra też Villa, Messi, Xavi, Iniesta. (Bo w końcu mają oni grać u boku tych gwiazd, a nie walczyć między sobą o miejsce na ławce rezerwowych). A tak sobie wspominając ten sezon, jakoś ani w jednym, ni w drugim wariancie rzeczeni piłkarze nie wykazali się swym kunsztem tak, jak niegdyś Messi, gdy wchodził do kadry w czasach Rijkaarda; być może jednak za dużo oczekuję. Potencjał oni niewątpliwie mają, ale wciąż brakuje większej dawki ich popisów. Na pewno jednak się starają.BarcaQzYN pisze: każdy zagrał przynajmniej dobrze, ale jako kolektyw, drużyna nie grała porywająco.
Liczyłem na Jeffrena i dalej liczę. Liczyłem na Bojana i dalej liczę. I tak można wyliczać dalej. A został nam już tylko jeden mecz-pokazówka, na wyjeździe z Malagą. Mam nadzieję, że do podobnych wniosków na temat tych piłkarzy nie dojdziemy po ostatnim gwizdku sędziego w tym sezonie La Liga.



