Re: Polscy kibice

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Polscy kibice

Post autor: petru » 20 maja 2011, 2:20

To dlaczego dyskutujemy o dwóch różnych rzeczach, to tylko i wyłącznie wina tego, że mylisz pojęcia. Piszesz w dalszym ciągu, że mamy z tym do czynienia na stadionach. Więc my piszemy o tym co się dzieje na stadionach, a nie o tym co masz na myśli :). To o czym chciałeś dyskutować nie ma miejsca na stadionach, tam jest miejsce przeklinanie, wyzwiska, transparenty prezentujące niewygodne poglądy, w najgorszych wypadkach wpadanie na murawę po zdobycia trofeum - podobnie jak to ma miejsce w Anglii. GW nazywało zjawisko niepodporządkowania się poprawności politycznej kibolstwem, z czasem dorzucając do tego regularnych przestępców. Pojęcie stało się tak pojemne, że teraz osoba mówiąca o Tusku per matoł zrównała się z handlarzem narkotyków i zabójcą. Ja widzę tu pewien dysonans. Skończyło się na tym, że poluje się na kiboli w znaczeniu początkowym, udając, ze łapie się przestępców. Jestem przeciwko mieszaniu pojęć, bo dzięki temu kibolem mogłaby się stać się nawet osoba pod prowadząca pod wpływem, pod warunkiem, że kibicuje któremukolwiek klubowi piłkarskiemu. Przecież kibolami według gazet są przedstawiciele stowarzyszeń kibiców, gdzie znajdują się osoby powyżej 40 lat, które pokrywają straty finansowe na wyjazdach, osoby 20-30-letnie prowadzące akcje charytatywne. Tyle tytułem wstępu.
To tworzenie potworków językowych, quasi obraźliwych określeń, by jasno określić wroga i zmieszać go z błotem, jest stosunkowo nowe. Ale od zawsze myli się zjawisko przestępstw na tle kibicowskim z stadionem. One nie mają miejsca na trybunach - tam jest bezpiecznie. Zagrożenie zaczyna się dopiero na ulicy. Nie da się takich ludzi wyłapać na stadionie, tak samo jak nie da ich się wyłapać, gdyby szli do kościoła. I nie mają związku z kibicowaniem w rozumieniu stadionowym. To jest zupełnie inna grupa, na która klub nie ma wpływu, których klub nie wychowuje - robią to koledzy, osiedla, życie. Chodzenie na mecze, oglądanie piłkarzy to jest ułamek takiego życia, osobne hobby. Zresztą nie wszystkich to interesuje.
Gdyby nie istniały kluby piłkarskie, znalazłyby się inne powody do skanalizowanie agresji. Piszesz, że 3 gości pocięło dzieciaka, a prawdopodobnie pocięli go inni 15-latkowie z innego klubu. To, o czym czytamy w gazetach, nie zawsze jest na tle klubowym, dużo jest na tle osobistym typu dziewczyna, czy z powodu interesów. O ofiarach rozbojów czy pobić nie mówi się tak efektownie, gdy sprawcami nie są kibole/chuligani/pseudokibice/pseudokibole.
Poza tym guzik się na tym znam, ale wiem, że nie ma to nic wspólnego z przeciętnym kibicem. I właśnie dlatego nie powinno być rozpatrywane pod kątem kibicowskim, ale jako zwykłe przestępstwa. Chodziłeś na stadion na Ukrainie, przejdź się na Lecha, Legię, Wisłę i zobacz czy dzieją się straszniejsze rzeczy niż rzucanie butelką. To na zewnątrz jest inny świat i wyglądałby podobnie, gdyby nie nie było w Polsce klubów. Co takie osoby, o których piszesz, obchodzi, czy dostaną zakaz stadionowy?

Wróć do „Polska”