Bielsa zawsze będzie mi się kojarzył z dziwnymi decyzjami personalnymi. Nigdy nie pojmę jak na Mundial w 2002 roku kosztem Savioli poleciał 35-letni Caniggia. Prócz zwykłego kumoterstwa nic innego mi do głowy nie przychodzi. I to mnie martwi chyba bardziej od jego radosnego futbolu. Wyniki jednak ma i bardziej od tytułów zdobytych z Velez czy Old Boys zaimponowało mi drugie miejsce z Chile w kwalifikacjach do Mundialu w RPA. Z drugiej strony on nie prowadził żadnej klubowej drużyny od 13 lat...





