Kolumbia gra znakomicie w obronie. Naprawdę z przyjemnością patrzy się, jak raz za razem zatrzymują szarżujących Argentyńczyków. Poza jednym poważnym błędem, po której w świetnej okazji znalazł się Lavezzi obrona spisuje się bez zarzutu. Powinno być 2:0 dla Kolumbii, ale jak się nie umie trafić na pustą bramkę pretensje można mieć tylko do siebie. Falcao i Moreno strzelali jeszcze po razie z dystansu, ale Martinez był na posterunku. Na miejscu Batisty już w przerwie dokonałbym dwóch zmian. Aguero za Lavezziego i Di Maria za Teveza. W dalszej części meczu Pastore za Benegę do czego pewnie nie dojdzie, bo po co



