Powołujesz się na sytuację o której nie masz pojęcia. Rywal nabiegał na akcje i mimo że czas na przyjęcie był, w przypadku błędu - na nierównej nawierzchni prawdopodobnego - zdążył by być już przy Borucu i wywierać presję. Artur dobrze próbował więc milcz. "Żewła" mógł wybijać do boku czy po skosie, a nie prawie strzelać na własną bramkę.brzycho pisze:I dlatego ze względu na nawierzchnię, widząc kątem oka (jeżeli nie widział, to gratuluję) gdzie są przeciwnicy powinien piłkę przyjąć. Czuję się jakbym Ci tłumaczył ile jest 2+2 i dlaczego.Rozumiem, że nigdy nie widziałeś przyjmującego piłkę bramkarza. Gratuluję.Tak tak, przyjmowanie piłki i może jeszcze zabawa w drybling





