Dla mnie i tak większy kabaret jest jak cloner w nocy wbije na forum i wyzywa nas od nołlajfów, bo nie imprezujemy (często wypisuje takie brednie w dni powszednie czyli między poniedziałkiem i piątkiem). Zupełnie odrzuca opcje, że ktoś może na przykład pracować. Taki drobny szczegół. Odnośnie samego tematu - umiem ugotować zupę (pomidorową, barszcz biały, rosół), przygotować drugie danie (kotlety, kurczaki, indyki nie są mi obce), sałatkę też zrobię oczywiście. Kucharz ze mnie przeciętny, ale głodny nie chodzę. W sumie ostatnio rzadko gotuje, bo moja kobieta jest świetną kucharką.No, ale mimo wszystko zupełnie nic nie umieć to chyba trochę wstyd dla takiego starego chłopa



