Wszystko fajnie, ale ta "płuczka" ma niewiele wspólnego np. z tą używaną przy wydobyciu węgla (jej skład jest o wiele gorszy). Poza tym gaz łupkowy w Polsce znajduje się na mniej więcej połowie powierzchni kraju, od pomorza aż po krańce południowo-wschodnie. Węgla nie wydobywa się na taką skalę, jest to bardziej lokalne i łatwiejsze do kontrolowania.
A co się w Polsce zwykło robić z płynnymi odpadami, takimi których nie da się uzdatnić?Boromir pisze:W myśl Polskich przepisów, po wykonaniu odwiertu płuczka jest normalnie katalogowana jako odpad. Nie ma mowy o wylewaniu jej do rzeki.
Fracting polega na zrobieniu małego trzęsienia ziemi pod wpływem ciśnienia wody z piaskiem i chemikaliami. W wyniku tego procesu powstaje mnóstwo szczelin w skale, przez które ta woda może się swobodnie przedostawać. Istnieją też w Polsce używane źródła wody pitnej znajdujące się na głębokości ponad 1000 metrów.Boromir pisze:Z głębokości 4 km nie pobiera się wody pitnej, a wyżej leży z kilometr warstw nieprzepuszczalnych. Nie ma szans, że napijesz się tej wody
Problem zresztą nie dotyczy tylko wody, ale również powietrza, bo pewne substancje nieoddzielne od wody trafiają później razem z nią do atmosfery i jest przyjemny smrodek. Ciekawe atrakcje.



