Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
joedoe
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 528
Rejestracja: 26 lip 2007, 14:39
Reputacja: 0

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: joedoe » 30 gru 2011, 23:20

I jedno i drugie. Bez dobrych piłek to Carrol będzie się piętą w czoło kopał jak dzisiaj do czasu wejścia na boisko Gerrarda. Przez pierwszą godzinę meczu można było się śmiać do rozpuku, no chyba, że kibicuje się ekipie dzisiejszych gospodarzy. Chłop po prostu był przetragiczny, okazało się jednak, że wejście Steviego zrobiło z Carrola groźnego napastnika. Raz mógł strzelić głową, ale zabrakło niewiele, drugi raz zdrzemnął się w polu karnym i zamiast iść na gazie na krótki słupek to stanął w miejscu, w efekcie czego został zblokowany przez obrońcę Srok.
Jeśli już poruszyliśmy natomiast wątek jego nieudolności, to punktem kulminacyjnym było oczywiście jego piękne przyjęcie. Fajnie wyczuł moment i uniknął spalonego, ale reszta...mógł lepiej załapać jakiegoś spalonego :P
Przy bramce, to owszem - może i nieźle zagrał bez piłki, zachował się całkiem przytomnie, ale na co jeden z obrońcy gości wleciał do bramki tego nie wie chyba nikt. Zabawnie natomiast wyglądał Andy jak czasem na pressing mu się zebrało, zwłaszcza w pierwszej części meczu. Machał coś łapami w kierunku kolegów i raz na jakiś czas urządzał sobie zupełnie bezsensowne przebieżki na szerokość boiska - coś w stylu Adebayora, ale Togijczykowi zazwyczaj udaje się przynieść swoim zrywem pożytek dla drużyny.
Dwie sprawy mi się jeszcze nasunęły. Jakieś brutalne dzisiaj Sroki były - Coloccini odesłał do boksu dobrze grającego Bellamy'ego, z kolei w moim mniemaniu Tiote powinien wylecieć z boiska, po tym jak w głupi sposób o mało nie urwał nogi Spearingowi. Młody pomocnik gospodarzy miał dużo szczęścia w tej akcji.

Aaaa a co do drugiej sprawy. czy Liverpool bez Gerrarda i Lucasa zawsze tak wygląda w środku boiska?

Wróć do „Anglia”