Jeśli już poruszyliśmy natomiast wątek jego nieudolności, to punktem kulminacyjnym było oczywiście jego piękne przyjęcie. Fajnie wyczuł moment i uniknął spalonego, ale reszta...mógł lepiej załapać jakiegoś spalonego
Przy bramce, to owszem - może i nieźle zagrał bez piłki, zachował się całkiem przytomnie, ale na co jeden z obrońcy gości wleciał do bramki tego nie wie chyba nikt. Zabawnie natomiast wyglądał Andy jak czasem na pressing mu się zebrało, zwłaszcza w pierwszej części meczu. Machał coś łapami w kierunku kolegów i raz na jakiś czas urządzał sobie zupełnie bezsensowne przebieżki na szerokość boiska - coś w stylu Adebayora, ale Togijczykowi zazwyczaj udaje się przynieść swoim zrywem pożytek dla drużyny.
Dwie sprawy mi się jeszcze nasunęły. Jakieś brutalne dzisiaj Sroki były - Coloccini odesłał do boksu dobrze grającego Bellamy'ego, z kolei w moim mniemaniu Tiote powinien wylecieć z boiska, po tym jak w głupi sposób o mało nie urwał nogi Spearingowi. Młody pomocnik gospodarzy miał dużo szczęścia w tej akcji.
Aaaa a co do drugiej sprawy. czy Liverpool bez Gerrarda i Lucasa zawsze tak wygląda w środku boiska?



