Bullshit. Stara się przedstawić siebie jako ofiarę, mówi o "doniesieniach prasowych", problem w tym, że to nie było doniesienia prasowe, tylko relacje Wilka i Moskala. Zakładając, że jest na tyle inteligentny, to robi aluzje do tego, że wobec niego został uknuty spisek zawodników, pracowników i trenera. Sądzę jednak raczej, że nie zdaje sobie sprawy z tego co się wokół niego dzieje, ma żal, bo wydaje mu się, że jako jedynemu mu zależy. I nawet jeśli miał na myśli coś innego niż zrobił (a to co zrobił było jasne i klarowne, więc w to nie wierzę), to wina jest wyłącznie po jego stronie. Zakładając brak złej woli, to najlepiej pokazuje jak problematyczne jest jego zachowanie i brak komunikacji nawet z osobami życzliwie nastawionymi. Niestety, powtórzę, że ja w to nie wierzę. Wygląda to na nieudolną racjonalizację działań po fakcie.
Nie można się ciągle usprawiedliwiać tym, że jest się sobą, że chce się grać na 100%, jeśli nawet na boisku jest się wyłącznie zainteresowanym wygraną Wisły pod warunkiem, że to on będzie jej autorem. Dokładając do tego zachowanie poza boiskiem, to pokazuje, że w szatni atmosfera jest zła, ale tylko wokół jego osoby. Nie gra z zespołem, słowa o byciu sobą można przetłumaczyć jako brak szacunku i słuchania kogokolwiek poza sobą. Zresztą doskonale widać było to na fecie, że cały czas srał wyżej niż dupę miał i wpieprzał się nawet Sobolowi w słowo, a problem się przecież pogłębiał z roku na rok, bo czuł się coraz ważniejszy. Strach pomyśleć co było, gdyby ostatecznie i Sobolewskiego zabrakło w klubie. Strajk, dopóki nie dostanie opaski kapitańskiej? Gdyby trafił ponownie na Kasperczaka czy Maaskanta, miałby szanse, by dalej utrzymywać, że jest jedyną osobą, której zależy na dobrze klubu i z tego powodu jest szykanowany. Niestety trafiło na Moskala i jeśli nawet jego nie potrafi uszanować, to znaczy, że nie ma dla niego miejsca w klubie. Nawet gdyby trenował go sam Reyman, to dalej byłby sobie sam trenerem i utrzymywał we własnej wyobraźni, że jest personifikacją Wisły. Życzę mu w następnym klubie, by teraz już świadomy własnych ograniczeń, nie epatował głupotą. Przyjdzie na to czas, kiedy osiągnie pozycje kierowniczą jak Smuda - wtedy będzie mógł mówć co chce, być sobą i śmiać się z tych, którzy mają coś przeciw. Bo ich najwyżej nie powola/nie udzieli wywiadu. Na tę chwilę nawet własna szatnia nie akceptowała go jednego z liderów. W nowym klubie nie będzie musiał robić z siebie samozwańczej ikony klubu, grając zaledwie cztery lata w podstawowym składzie i w końcu będzie mógł się skupić na grze. Poza tym, może w końcu zrozumie, że ikoną staje się nie za ilość starań, aktywność i zaangażowanie w sprawy kibicowskie, ale za postawę na boisku i poza nim. W Wiśle pokrętne pojmowanie ambicji i walki sprowadziło się do szukania akceptacji na trybunach, a to nie z kibicami gra się na boisku, tylko z kolegami z drużyny i trenerem. Nie ma drogi na skróty. Sam może najwyżej robić kapki na Rynku.



