Przede wszystkim wspaniały mecz w naszym wykonaniu. Fatalna nieskuteczność.
Szczęsny kapitalnie się zachował wychodząc do piłki w pierwszej połowie. Przypomniała mi się sytuacja z jednego z jego pierwszych spotkań dla Arsenalu, przeciw Newcastle, gdy po podobnym wyjściu minął się z piłką. Tym razem nie popełnił błędu. Wielki pechowiec Verma, który najpierw, niczym nigdyś Bendtnerinho, wybronił strzał kolegi z zespołu, a potem z 2 metrów do pustej trafił w bramkarza (niczym kiedyś Rosicky przeciwko CSKA). Rozwalił mi system Ramsey w doliczonym czasie. Niby wszystko zrobił identycznie jak RvP przy nieuznanej bramce, tylko zabrakło wykończenia... lekko mówiąc. Przy całej wspaniałości Robina po raz kolejny (po Milanie) nie strzelił wspaniałej sytuacji - można zacząć się zastanawiać, czy mówiąc FM-owskim slangiem, nasz kapitan 'nie przepada za meczami o wielką stawkę'. Miałem podobnie grając w piłkę - na treningach trafiałem 9/10 sytuacji strzelając w najprostszy sposób. W ważnych spotkaniach w dogodnej sytuacji na ułamek sekundy przed kontaktem z piłką zmieniałem decyzję na bardziej zaskakującą, czym zaskakiwałem głównie siebie. Choć dzisiejsza sytuacja (chodzi o strzał głową) wynikała raczej z faktu, że Robin nie wiedział że nikogo nie ma za plecami - w przeciwnym wypadku przyjął by sobie piłkę i rozszarpał nią siatką.
Osobny akapit dla Artety. Strzelił gola w taki sposób, w jaki przez lata Arsenal nie strzelał (z drobnymi wyjątkami) - zza pola karnego. Wspaniała sprawa. Poza tym naprawdę dobry mecz Hiszpana, 8/10 w mojej skali nie licząc bramki. Z bramką 11/10.
Balotelli - nie trenera, a psychitary mu potrzeba. Okopując słupek po nietrafieniu setki pokazał że ma problemy emocjonalne. Wchodząc w Songa niczym Keano w Haalanda pokazał, że jest idiotą. Wróże mu krótką karierę na najwyższym szczeblu, choć ma potencjał by ustawiać się koło Roo, RvP czy Inesty (poziomu CR7 i Messiego nie osiągnie). Za max 2 lata wypieprzą go z City, potem będzie słabiej grał dla Milanu/Romy, i ledwo się obejrzymy a Mario będzie walczył w barwach Catanii/Lecce o utrzymanie wchodząc z ławki za obiecującego Macedończyka. I nikomu nie będzie szkoda... idioty.
Zabrakło tylko hattricka Robinafiedly pisze:Ten mecz to sezon Arsenalu w pigułce.
Naprawdę się cieszę. Podwójnie, jak nie potrójnie. Stara gwardia Premiership udowadnia, że za pieniądze nie da się kupić sukcesu. Stary wyga SAF jak zwykle zgarnia wszystko, a drugi stary wyga Wenger walnie mu w tym pomaga, pewnie drepcząc przy tym po swoje - miejsce w czwórce. Świetna sprawa








