Re: Bayern München - Real Madrid

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: Bayern München - Real Madrid

Post autor: Ebi » 26 kwie 2012, 20:23

To i chyba przyszedł czas, żebym ja napisał co nieco. Taki słowotok

LA BESTIA NEGRA :twisted: czyli największe przekleństwo Realu znów solidnie posunęło w dupkę dumny Madryt. Jeszcze przed pierwszym meczem faktycznie uwierzyłem w siłę Realu i liczyłem, żeby tylko było co oglądać w rewanżu. Tymczasem 2:1 okazało się za niskim wynikiem, bo Bayern był znacznie lepszy. Rewanż? Mimo prowadzenia 2:0 byłem spokojny, bo Bayern nauczył mnie spokoju w beznadziejnych sytuacjach (patrz: Getafe, Manchester), a przy okazji widziałem jak grają. To nie była dominacja. Real miałe dwie sytuacje i dwie wykorzystał. To wszystko. Gdyby Bayern nie był tak nieskuteczny byłoby już w pierwszej połowie pozamiatane i w sumie szkoda, że mecz ciągnął się aż do karnych, bo zwycięstwo Realu z przebiegu gry niezasłużone. Byłem mile zdziwiony jak widziałem hokejowy zamek na Bernabeu i cały Real na swojej połowie.

Maradonna przewidział triumf Bayernu jeszcze przed pierwszym meczem. News do znalezienia na fioletowej. Miał chłop racje. Ronaldo to kolejny wielki piłkarz, który nabawi się kompleksu Niemców (porażka na MŚ i ME z reprezentacją, teraz Bayern). No cóż. Niektóre rzeczy się nie zmieniają - Ziemia krąży, wokół Słońca, Putin wygrywa wybory w Rosji, a niemiecki futbol jedzie wszystkich w dupę. Zapytajcie boskiego Diego, Platiniego, Anglików, Puskasa, Cryuffa czy Messiego i Ronaldo o ich największe piłkarskie porażki. NIEMCY. Jak tu nie kochać germańskiego ftubolu? :rotfl4: Inną kategorią są włosi, bo to jedyny kraj, z którym nasi sąsiedzi sobie nie radzą.

Jako kibic wielkiego Bayernu nie umiem się wypowiedzieć w czym tkwi przyczyna sukcesów. Od 2002 do 20009 roku Bawarczycy nie liznęli nawet półfinału, zaliczyli nawet wtopę i uczestnictwo w PUEFA, a tymczasem mają drugi finał w trzy lata.

Cieszy mnie, że wczoraj widziałem wielki mecz i ten prawdziwy niemiecki gen zwycięzców. Młodziutki chłopaczek Alaba dostaje w 6 minucie żółtko eliminujące go z finału, ale potem gra genialne zawody i jako pierwszy podchodzi do karnego w serii jedenasek. Absolutnie bez nerwów i kompleksów. Poza tym Bayern sam wyhodował sobie tych grajków - Badstuber, Muller, Alaba, Kroos, Schweinsteiger, Lahm, Contento to wszystko twory szkółki Bawarczyków. Fenomenalna sprawa. A pozostali mają już klub w sercu. I są młodzi. To piłkarze na dekadę. Gustavo, Boateng etc. I po co się tak spuszczać nad La Masią?

Inną genialną sprawą jest ulga po odpadnięciu hiszpańskich klubów. Z Realu, nie wiedzieć czemu zrobili jakiegoś mocarza, a dla mnie ten klub nie potwierdza w ogóle swoich mocarstwowych aspiracji. Rok temu mieli Lyon i Tottenham, teraz CSKA i Apoel - no wybaczcie, z całym szacunkiem dla tych klubów, ale żaden z nich nie był nawet kandydatem do półfinału. Powinni się sprawdzić w fazie pucharowej z kimś pokroju Milanu, Manchesteru, Arsenalu czy Chelsea. A potem klub, który siedem kurewskich lat nie mógł przejść 1/8, od trzech lat nie może zrobić majstra w swojej lidze jest (uwaga!) sensacyjnie eliminowany przez jeden z czterech najbardziej utytyułowanych klubów na świecie, finalistę LM sprzed dwóch lat. To ma być [k****] sensacja? Fachowe media, a zachowują się gorzej jak dzieci na podwórku, nie tego wymagam od zawodowców.

Widok Jose na kolanach przed LA BESTIA NEGRA bezcenny. Inna sprawa, że bardzo ładnie o FCB się wypowiada - z szacunkiem itp. Ale ta jego ucieczka do szatni :haha: Piękny mecz. Klątwa i przekleństwa trwa. Choćby Bayern grał w drugiej lidze i rywalizował z Realem, to ten drugi nigdy nie będzie faworytem.

Dziękuję kibicom innym klubów z tego forum (Milanu, Manutd) za ciepłe słowa i pochwały pod adresem klubu. Miło się takie rzeczy czyta.

Piękną sprawą jest to, że wrescie po półfinałach tematami w mediach są piękne gole, pudła z karnych, genialne interwencje, a nie aktorstwo, brutalne faule, drukarnia sędziowska. Nie było tym razem żadnego Busquetsa, Pepego czy karnych dla Barcy. Futbol wygrał, to chcę oglądać w każdej fazie tych rozgrywek. Wszystko uczciwie, w granicach normalności. Cudowna rzecz, ulga po [poprzednich awanturach. Czysty sport, krew, pot i łzy.

Wróć do „Puchary Europejskie”