Cóż. Jesteśmy świadkami tworzenia historii i żywej legendy. Mistrz pokazał dlaczego jest mistrzem. I to mistrzem bezdyskusyjnym. Można było Hiszpanów krytykować za styl, można było mieć pretensje do Del Bosque o to jak prowadzi reprezentację ale na koniec i tak wyszło na ich. Trzeci kolejny tytuł, w finale kosmiczna gra i rekordowy wynik. Tu nie ma pytań, to drużyna mistrzów, drużyna na jaką Hiszpania mająca przecież od lat fantastycznych, jednych z najlepszych na świecie piłkarzy czekała tak długo. Dzisiejsza demonstracja siły imponująca.
Trochę mi ten mecz przypominał finały LM między Barceloną a MU. Manchester odstawiał efektownie Arsenal i Schalke w półfinałach, Barcelona przeszła raz z Chelsea w znanych wszystkim okolicznościach, z Realem w półfinale awansowali będąc lepszymi ale w rewanżu pozostawiając pewien niedosyt i przed finałami to w MU upatrywano tę "drużynę w gazie". W obu przypadkach jednak Barca nie dała żadnych złudzeń i zrobiła nam lekcję piłki. Tu było podobnie, Hiszpanie przeszli po karnych z Portugalią, gdzie wielu żałowało fajnie grających Portugalczyków, Włosi z kolei zagrali dwa świetne mecze z Anglikami i Niemcami ale w finale byli bezradni bo podobnie jak Barca reprezentacja Hiszpanii spięła się na najważniejszy mecz i pokazała to co ma najlepszego.
Ekipa Sfinksa zagrała inteligentnie, wyciągnęła wnioski z pierwszego jakże innego meczu tych drużyn na Euro. Z Włochów z kolei po dwóch szalenie kosztownych fizycznie spotkań w ostatnich 7 dniach w końcu zeszło powietrze. Poza świetną grą Hiszpanów doszło też sporo prostych, niewymuszonych błędów i niedokładności, brakowało też już tej energii, która cechowała ich we wcześniejszych meczach.
Większość drużyny zagrała słabiej co w dużej mierze wynikało z gry Hiszpanów ale jeśli miałbym ściąć za ten mecz dwie głowy, które zabiły Włochów to byliby to Chiellini i Di Natale. Hiszpanie zaczęli odważnie ale pierwsza bramka to prezent od Giorgio, nie miał prawa dać się tak zrobić, bodaj maciek pisał wcześniej, że po kontuzji przez kilka tygodni o niego drży bo to nie jest ten sam gracz i to się sprawdziło co do słowa. Widać było, że Włosi nie byli przygotowani na tak szybką stratę bramki a Hiszpanom to ustawiło całe spotkanie. Zwróćmy też uwagę, że był to pierwszy mecz na tym Euro kiedy Włosi musieli gonić wynik. Drugi karny kutas dla Di Natale, obrona Hiszpanii rzadko popełniała na tym turnieju błędy, napastnik Udinese dostał taką patelnię, że grzechem było jej nie wykorzystać. IMO Hiszpanie byli dziś poza zasięgiem ale to mógł być ten jedyny moment zwrotny kiedy Pirlo i spółka mogli poczuć krew i wrócić do gry. Od napastnika tego kalibru należy wymagać kończenia takich okazji.
Zejście Motty zabiło kompletnie mecz choć mi też zupełnie ta zmiana się nie podobała. To znaczy rozumiem co Prandelli chciał nią osiągnąć ale moim zdaniem to nie było najlepsze rozwiązanie. Mimo wszystko brawa dla Włochów za to Euro, z przebiegu turnieju nie zasługiwali na takie upokorzenie na koniec, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że byli dla drużyny Sfinksa równorzędnym partnerem w pierwszym meczu ale dziś poza klasą przeciwnika, pechem w postaci kontuzji padli też fizycznie. Mimo wszystko przegrać z taką Hiszpanią to żaden wstyd.
Del Bosque można było krytykować ale trzeba mu oddać, że podobnie jak to zrobił w Realu po mistrzowsku potrafi pracować z drużynami gdzie jest natłok gwiazd. Przecież tacy kapitalni gracze jak Llorente, Javi Martinez czy Mata niemal nie dotknęli boiska, kilku innych równie świetnych grało tylko ogony a od początku było widać, że ta drużyna stanowi kolektyw. Krytykowano Sfinksa za grę bez napastnika a Fabregas został współkrólem strzelców a dziś w dodatku zrobił kluczową pierwszą bramkę. Gratulacje dla Hiszpanii, wielkiej Hiszpanii. Okazało się, że jednak cały czas stać ich było na więcej, po prostu nie musieli się przemęczać. Wielka drużyna, można szukać wad i narzekać na styl ale takiego dominatora w reprezentacyjnej piłce dawno nie było.



