Wiadomo, że nie taką dużą jak w przypadku uczęszczania na mecze ale jednak więź także jest odczuwalna. Zbierze się 30 osób w pubie i wspólnie atmosfera też jest jako takapiwus pisze:Tylko jaką można czuc wspólnotę przez kabel od kablówki?
Tutaj zgadzam się w 100% i chętnie wziąłbym udział w takim wspólnym dopingu z prawdziwego zdarzenia ale to naprawdę jest trudne jeśli na mecz przyjdzie 100-200 osób. Inaczej sprawa ma się w przypadku TŻ Sipma Lublin (czyli żużel jakby kto nie wiedziałKibicowanie to nie tylko radość po strzelonej bramce, zdobytym trofeum, to również poczucie, że na trybunie, swoim dopingiem, zachęca się swoich piłkarzy do większego wysiłku, no i było nie było... tworzy się historię. Bo prawda jest taka, że piłkrze nie grają dla marki powiedzmy Chelsea Londyn (przynajmniej nie powinni
), nie dla kasy, nie dla fana przed telewizorem, tylko dla tysięcy gardeł, które go wspomagają w walce. Publiczność 12 zawodnik (no, czasem 13 jak się sędzia spręży).
Przykład dałeś zdecydowanie zbyt brutalnyMówię banały? Albo nieprawdę? Dla mnie fan bez polskiej klubowej przynależności zawsze bedzie drugiego sortu. Cos jak Japońce popijające pepsi, a nie colę bo tam jest Beckham i Ronaldinho. Efekty dobrego marketingu. W tym momencie przykład brutalny do czego to może prowadzić: klubowa schizofrenia Nowaczka.
Takowy nieregularny kontakt utrzymuję ale chyba (a nawet napewno) nie mogę tego nazwać prawdziwym kibicowaniem.Dla mnie ważny jest osobisty kontakt z klubem, nawet jeśli jest nieregularny. Zrobienie ołtarzyka Adriano nie robi na mnie wrażenia.
Pisząc, że polska piłka prezentuje słaby poziom nie miałem na myśli usprawiedliwania się, że nie kibicuje Motorowi tylko ogólnie nie przyglądam się aż tak dokładnie temu wszystkiemu co się w Polsce z piłką dzieje.Ale nie rozumiem jojczenia, że nie obchodzi go piłka w kraju, bo poziom za słaby. Raczej ktoś jest za słaby, żeby być z druzyną pomimo porażek. Tomusmc dalej potrafi kibicować Lechii, Baqu Śląskowi Wrocław, o ile się nie mylę...
A porażki Motoru nie zniechęcają mnię do dalszego sympatyzowania (lub też lokalnego kibicowania ale na małą skalę) klubowi.
Był, będzie, jest - Motor RKS
Ale sobie dzisiaj ponabijałemAha i Niggaz nie pisz, ż nabijasz jak piszesz posta najdłuższego od tygodnia. Bo potem niektórzy w to wierzą.


