Polak kibicem zagranicznego klubu ??

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post autor: Mentor » 24 maja 2005, 20:11

Oczywiście biorę pod uwagę całość tekstu ale ograniczę się do cytowania fragmentów żeby było jasne na co odpowiadam.
piwus pisze:Tylko jaką można czuc wspólnotę przez kabel od kablówki?
Wiadomo, że nie taką dużą jak w przypadku uczęszczania na mecze ale jednak więź także jest odczuwalna. Zbierze się 30 osób w pubie i wspólnie atmosfera też jest jako taka :wink:
Kibicowanie to nie tylko radość po strzelonej bramce, zdobytym trofeum, to również poczucie, że na trybunie, swoim dopingiem, zachęca się swoich piłkarzy do większego wysiłku, no i było nie było... tworzy się historię 8). Bo prawda jest taka, że piłkrze nie grają dla marki powiedzmy Chelsea Londyn (przynajmniej nie powinni :roll:), nie dla kasy, nie dla fana przed telewizorem, tylko dla tysięcy gardeł, które go wspomagają w walce. Publiczność 12 zawodnik (no, czasem 13 jak się sędzia spręży).
Tutaj zgadzam się w 100% i chętnie wziąłbym udział w takim wspólnym dopingu z prawdziwego zdarzenia ale to naprawdę jest trudne jeśli na mecz przyjdzie 100-200 osób. Inaczej sprawa ma się w przypadku TŻ Sipma Lublin (czyli żużel jakby kto nie wiedział :wink: ) gdzie tych ludzi jest już dużo więcej i tam rzeczywiście atmosfera jest. Na żużlu bywam coraz częściej choćby ze względu na taką właśnie atmosferę o jakiej piwus mówisz. Na meczach Motoru nie uda mi się być tym 12 (albo 13 :wink: ) zawodnikiem ... a chciałbym żeby tak było.
Mówię banały? Albo nieprawdę? Dla mnie fan bez polskiej klubowej przynależności zawsze bedzie drugiego sortu. Cos jak Japońce popijające pepsi, a nie colę bo tam jest Beckham i Ronaldinho. Efekty dobrego marketingu. W tym momencie przykład brutalny do czego to może prowadzić: klubowa schizofrenia Nowaczka.
Przykład dałeś zdecydowanie zbyt brutalny :lol: :wink: Twoja klasyfikacja fanów to tylko i wyłącznie Twoja sprawa ale takie szufladkowanie moim zdaniem to chyba zbyt prosty i uogólniający podział. Mogę być dla kogoś fanem drugiego sortu i nie ma to dla mnie znaczenia ale nie oznacza to, że jestem fanem na kształt przeciętnego 12-letniego Japończyka.
Dla mnie ważny jest osobisty kontakt z klubem, nawet jeśli jest nieregularny. Zrobienie ołtarzyka Adriano nie robi na mnie wrażenia.
Takowy nieregularny kontakt utrzymuję ale chyba (a nawet napewno) nie mogę tego nazwać prawdziwym kibicowaniem.
Ale nie rozumiem jojczenia, że nie obchodzi go piłka w kraju, bo poziom za słaby. Raczej ktoś jest za słaby, żeby być z druzyną pomimo porażek. Tomusmc dalej potrafi kibicować Lechii, Baqu Śląskowi Wrocław, o ile się nie mylę...
Pisząc, że polska piłka prezentuje słaby poziom nie miałem na myśli usprawiedliwania się, że nie kibicuje Motorowi tylko ogólnie nie przyglądam się aż tak dokładnie temu wszystkiemu co się w Polsce z piłką dzieje.
A porażki Motoru nie zniechęcają mnię do dalszego sympatyzowania (lub też lokalnego kibicowania ale na małą skalę) klubowi.
Był, będzie, jest - Motor RKS :wink:
Aha i Niggaz nie pisz, ż nabijasz jak piszesz posta najdłuższego od tygodnia :wink:. Bo potem niektórzy w to wierzą.
Ale sobie dzisiaj ponabijałem :lol: :wink:

Wróć do „Hyde Park”