Re: Telefony komorkowe (zbiorczy)

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23152
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6208
Kibicuję: 4rsenal

Re: Telefony komorkowe (zbiorczy)

Post autor: sickstick » 10 lis 2012, 15:31

sbQ pisze:
sickstick pisze:Jak już mowa o klientach - ostatnio wygrałem mały zakładzik z moim managerem i udało mi się wcisnąć gościowi (rocznik 1934 :boje się: ) Maxcoma MM460, czyli tego poniżej
Bezczelny z Ciebie gówniarz. Nie mogę się doczekać, aż pojedziesz samochodem (czysty przykład, zakładam, że się nie znasz na samochodach) do jakiegoś mechanika, a ten wyjebie Cię tak na kasę, że nawet się nie skapniesz. Kupa śmiechu będzie, co nie? :mrgreen: Ewentualnie, jeżeli ten przykład Ci się nie podoba, to możesz zawsze pójść do sklepu po mięso i ekspedientka wciśnie ci stare mięcho, ze zmielonymi szczurami. A jak to ci się nie podoba, to możesz pojechać na wycieczkę organizowaną przez polskie biuro podróży. Smacznego i udanej wyprawy, nikczemny śmierdzielu :)
Jeśli chodzi o sam sens to post MeToYou wszystko Ci tłumaczy - telefony trzeba dobierać pod klientów i właściwie codziennie trafiam na typa, który mówi że sam mam mu wybrać telefon podając tylko kilka atrybutów, które potrzebuje (stąd dla w/w pana Maxcomik, który gdy zaproponowałem mu tablet myślał, że chce mu sprzedać tabletki) - nie mam więc sobie w tym dilu nic do zarzucenia. Gdyby stawiać się w roli tej drugiej osoby (tutaj: klienta), to po prostu nie można być frajerem i, mówiąc obrazowo, nie wypinać się każdemu w okół, bo wtedy wielu może Cię wyruchać. Tak się w swoim poście napaliłeś, jakbyś miał już na tej płaszczyźnie jakieś niemiłe doświadczenia :>

Jeśli chodzi o konkretny przykład z samochodem to trafiłeś jak kulą w płot, bo jako student Mechaniki i Budowy Maszyn, który od trzeciej gimnazjum dorabia u zaprzyjaźnionego mechanika samochodowego, nieco jednak na samochodach się znam. Na podróże jeżdżę natomiast samemu, bez pośredników (ten przykład możesz potraktować jako nie dawanie szansy na wyruchanie przez biuro).

Jeśli chodzi o kulturę twojej wypowiedzi, to... w zasadzie nie mamy o czym rozmawiać ;) Pozdrawiam.

Wróć do „Hyde Park”