Wesoły mecz, nie ma co. W defensywie chaos, Lindegaard strasznie niepewny a obrońcy zagotowani jak nie oni ostatnio. Rafael został kozłem ofiarnym ale w jego przypadku Ferguson chyba bał się o drugą kartkę. Rooney się przełamał, 2 gole, do tego dołożył asystę. Gracze Reading sugerowali spalonego przy bramce Robina ale na powtórce wydawało mi się, że boczny obrońca dał dupy i został dlatego IMO gol prawidłowy, muszę jeszcze zobaczyć powtórki. Jak sędzia nie uznał tej bramki Van Persiego wie chyba tylko on, przecież piłka była dobre kilkadziesiąt cm za linią.
Fletcher na początku fatalny, potem trochę się otrząsnął co nie zmienia faktu, że w tej dyspozycji nie jest zawodnikiem na granie w pierwszym składzie MU. Carrick swoją drogą w tej pierwszej połowie niewiele lepszy, dopiero w ostatnich 15 minutach odzyskaliśmy jakąkolwiek kontrolę nad meczem, wcześniej to wyglądało jak jakaś wesoła gierka dzieciaków z podwórka.
Szkoda Andersona, chłopak naprawdę jest w gazie, pierwsza bramka to potwierdziła, widać, że był i w formie i pewny siebie. Oby to nie było nic poważnego i za tydzień był do gry. Zobaczymy jak to teraz będzie wyglądało, mamy prowadzenie i mocno defensywny środek, jak Fergusonowi uda się schłodzić głowy i sprawić, że konsekwentnie zagramy swoje to powinniśmy to wygrać ale po pierwszej połowie niczego nie można być pewnym.



