Nie da się jednak ukryć, że pierwsze lata Reiny w Anglii to jego znakomita postawa. Bramkarz niesamowicie pewny w swoich interwencjach, świetnie broniący karne, uprzedzający napastników przy dośrodkowaniach, silny fizycznie i bardzo gibki na linii. Słowem, postrach napastników. W tym miejscu uprzedzę maruderów - wiem doskonale, że ten opis zupełnie nie przypomina obecnej postawy Reiny, odsyłam jednak do pierwszego akapitu.
Paradoksalnie - trafiłeś w samo sedno. W samym tylko TVP, które rzadko oglądam, miałem podane babole Valdesa jak na tacy. Nawet, jeśli nie popełnił jakiegoś rażącego błędu, to zawsze zdarzały mu się niepewne interwencje. Słowem - swoja grą ani trochę nie wzbudził mojego respektu. Owszem, były mecze (jak ten przywołany z Arsenalem) kiedy obronił jakąś kluczową piłkę, no ale przecież taka jest jego rola - bronić. Tymczasem Reine miałem/mam przyjemność oglądać w akcji dość często (trafiło na kibica PL) i na ogół golkiper ten pozostawiał po sobie dobre wrażenie. Reasumując - widziałem około x10 więcej meczy z udziałem Reiny niż Valdesa, ale ich baboli mniej/więcej tyle samo.barcelowicz pisze:Po drugie czemu Reina zjada Valdesa na śniadanie? Bo babole tego pierwszego nie były w TVP, a tego drugiego były?
Kolejna sprawa to hierarchia w reprezentacji. Sądzicie że Aragonies/del Bosque to ukryte madryckie opcje, które przez lata stawiały VV na trzecim miejscu, po Ikerze i Reinie, tylko dla tego żeby dogryźć kibicom Barcelony? Sorki jeśli zabrzmiało to napinkowo, ale chyba ludzie którzy mieli przyjemność oglądać obu panów razem na treningach powierzyli bardziej odpowiedzialną rolę temu, który był po prostu lepszy.
A na zakończenie obejrzyjcie sobie jakikolwiek mecz Liverpoolu, może być nawet z obecnego sezonu. Jak już to zrobicie, odpalcie sobie bramkę Ramiresa z półfinału LM i zastanówcie się, czy nie szkoda wam tej zeszłosezonowej LM, Superpucharu dla Falcao czy Klubowego MŚ dla Corinthians...



