Czyli typ podpalił się żeby zwrócić uwagę na przestępstwa, które jednak były tylko wykroczeniami? Przerost formy nad treścią, beka z typaWarszawska prokuratura definitywnie umorzyła śledztwo w głośnej przed rokiem sprawie nieprawidłowości w praskiej skarbówce, informuje dziennik "Rzeczpospolita". Były inspektor urzędu skarbowego Andrzej Żydek w ramach protestu podpalił się wówczas przed kancelarią premiera.
Prokuratura uznała, że nieprawidłowości w praskiej skarbówce rzeczywiście miały miejsce. Zostały jednak zakwalifikowane do postępowania dyscyplinarnego, a nie do przedstawienia zarzutów karnych.
Były inspektor sprawę komentuje gorzko. - Czyli prokuratura uznała, że winni nieprawidłowościom są niewinni. A co ze stratami budżetu państwa, który na tym procederze tracił? - pyta w rozmowie z dziennikiem.
Andrzej Żydek zarzucał swoim przełożonym m.in., że unikali wszczynania postępowań karnych w sprawach związanych o wykroczenia skarbowe, bo chcieli, by się one przedawniały. Śledczy twierdzą, że przyczyną tych nieprawidłowości są braki kadrowe. Zdaniem Andrzeja Żydka to bzdura. - W 2008 r. w trzy osoby wszczęliśmy tyle samo postępowań, ile w połowie 2007 r. - powiedział dziennikowi.
Prokuratura nie zamierza skierować ustaleń śledczych do ministerstwa Finansów - czytamy w "Rz".


