Oczywiście że Ramsey na plus, o to mi chodziło. Wilshere był dzisiaj wszędzie, w drugie połowie (na oko międz 60-80 minutą) właściwie tylko on istniał w środku pola i robił różnicę. Jak dla mnie występ jeszcze lepszy niż poprzednie. Fatalna dyspozycja Cazorli na pewno dała mu więcej miejsca na popis, przy Rosickim aż tak by sobie nie pograł. Dawno żaden środkowy nie robił na mnie takiego wrażenia jak Jack.
Nie rozumiem o co wam chodzi z tym szczęściem... niestrzelona setka Swansea w końcówce to 'szczęście Arsenalu', zaś kilka niestrzelonych setek Arsenalu to... no właśnie co? Byliśmy częściej przy piłce, co ważne głównie na połowie rywala. Stworzyliśmy sobie znacznie więcej groźnych sytuacji. Co jeszcze Arsenal musiałby pograć, żeby w waszych oczach zasłużyć na zwycięstwo?



