Jak ktoś wcześniej napisał to jak porównywanie pięknych kobiet albo kolorów i przekonywanie się nawzajem, że czerwony jest lepszy od niebieskiego. Temat sam w sobie ciekawy ale nie będzie prowadził do żadnych sensownych wniosków bo do takich prowadzić nie może. Nie ma obiektywnych kryteriów, które pozwolą dobrze ocenić wyższość jednej ligi nad drugą. Ktoś może się powoływać na rankingi ale w chwili kiedy 6 drużyna PL wygrywa Ligę Mistrzów a mistrz tej samej PL dwa razy z rzędu nie wychodzi z grupy trudno mówić o wyraźnej dominacji jednej z lig jak to swego czasu miało miejsce z PL, Serie A czy Primera Division. Bywały przecież sezony, że w finale LM grały drużyny z tego samego kraju a kolejna odpadała w bratobójczym pojedynku w półfinale. Teraz tego nie ma. Jest kilka drużyn w czołówce europejskiej, jest kilka, które są w odwrocie, jest kilka, które do tej czołówki aspirują i są na dobrej drodze.
Nie ma w tej chwili sposobu żeby udowodnić że La Liga jest lepsza od PL i na odwrót. Ktoś powie, że w tej jest największa kasa, dochody i oglądalność, ktoś inny odpowie, że w tej grają najlepsi piłkarze świata, to kto inny powie, że mistrz Niemiec wyprzedził w grupie LM i Real i City i to Bundesliga jest najsilniejsza. Takie licytowanie się jest zwyczajnie bez sensu bo w żaden sposób nikt nie będzie w stanie udowodnić swojej racji - nie da się powiedzieć, że ten argument jest lepszy od tamtego bo nie ma obiektywnych kryteriów. Możemy przedstawiać argumenty ale przecież widać od razu, że nikt nikogo tu nie przekona.
A już totalnie z dupy jest IMO licytowanie się piłkarzami. Doktorek ma taki sposób bycia, że jara się młodymi jeśli Ci tylko błysną i dla niego Ebert już jest w top 20 piłkarzy świata ale dziwię, że reszta też wchodzi w te porównania i o zgrozo, używa do oceniania skali siły lig upraszczając to do tego, że dany piłkarz po prostu tu i tu się sprawdził albo nie bo liga była za silna/za słaba. Akurat oglądałem takiego Valero i w Hiszpanii i w Anglii, we Włoszech już trochę mniej i trudno pisać, że to zły gracz. Po prostu PL mu nie leżała i to nie dlatego, że był za słabym piłkarzem. Po tym co pokazywał w Villareal i w Violi widać, że to świetny gracz. Taki Pique w Anglii też sobie nie poradził, czy to znaczy, że był za słabym piłkarzem żeby grać w PL choć potem nie miał problemów żeby zostać jednym z najlepszych na świecie na swojej pozycji? Ilu Hiszpanów odpaliło w Serie A? Czy to znaczy, że liga włoska jest tak silna, że Hiszpanie sobie w niej nie radzą? Ilu Anglików sobie poradziło w Hiszpanii? Można tak bez końca, tylko, że to do niczego nie doprowadzi.
To jest rzecz gustu. Jedni wolą Adrianę Limę inni Jessicę Albę. Jedni wolą blondynki, inni brunetki. Jedni piłkę ofensywną, inni defensywną. Tak samo jest z ligami, wiadomo, nikt nie powie, że liga polska jest lepsza od hiszpańskiej (choć ktoś może mieć taki gust) ale w przypadku tych najmocniejszych różnice są tak niewielkie, że tylko od gustu zależy, którą uważamy za najlepszą. Ja wolę PL ale nie podejmę się kategorycznego stwierdzenia, że jest lepsza od hiszpańskiej. Obie są świetne, po prostu angielska mi bardziej odpowiada ale rozumiem tych, którzy myślą zupełnie na odwrót. Niedługo do najmocniejszych lig, jeśli nie już, śmiało będzie można dopisać Bundesligę, która poczyniła spory progres. Przekonywanie, że biały jest lepszy od czarnego naprawdę w chwili obecnej kiedy czołowe ligi choć znakomite, tak znacząco się różnią i nie da się zwyczajnie powiedzieć, która jest lepsza jest moim zdaniem bez sensu.



