Przede wszystkim nie ma co zestawiać Realu z ww bo jego decydenci potrafili zwalniać trenerów nawet po zdobyciu mistrzostwa (co jest sytuacją ciężką do wyobrażenia w jakimkolwiek innym klubie Europy) i dziennikarze doskonale zdają sobie z tego sprawę. Druga kwestia, jak Mourihnio osiągnie tyle z Realem co chociażby Wenger z Arsenalem (już o Fergusonie nie wspominając) to jestem przekonany, że będzie mu wybaczane znacznie więcej niż obecnie. O innej specyfice klubu z Madrytu od ww już wspominałem.RealFan pisze: Należy sobie zdawać sprawę, że Hiszpania ma swoją specyfikę i tutaj nie ma takiego luksusu jak w Anglii, gdzie Ferguson nie był zagrożony nawet po blamażach w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a Wenger jest w Arenalu praktycznie nietykalny bez względu na wszystko.
Mourihnio zdecydował się na pace w klubie w którym musi stawić czoła presji niespotykanej nigdzie indziej, w dodatku przychodził do niego w swoim bunczucznym stylu 'the special one' to teraz powinien dziwić się mniej, że każda nawet najdrobniejsza jego porażka urasta do niebotycznej rangi. Sensacji, tam gdzie jej nie ma, dziennikarze szukają na całym Bożym świecie i pod tym względem Hiszpania nie jest specyficzna. Specyficzna, jak pisze, jest praca w Realu ale z tego taki łebski gościu jak Mou musiał sobie zdawać sprawę.



