Kluczowa kwestia odejścia Lewego leży moim zdaniem gdzie indziej i pisałem o tym przy okazji zatrudnienia Guardioli w Bayernie. Owszem, Borussia ma potencjał i możliwości żeby wygrać LM w tym roku, i w tym roku Lewy jest istotną składową tego potencjału, tyle, że trzeba sobie zadać gdzie będzie Borussia i Lewy za rok, dwa.
Obecna Borussia pierwszy raz w tym sezonie na dobrą sprawę "przebiła" się w Europie ale nie jest powiedziane, że ta tendencja się utrzyma. Innymi słowy BVB mimo bardzo fajnego rozwoju, świetnego radzenia sobie ze uzupełnieniem kadry po stracie klubowych gwiazd jak Kagawa czy Sahin wciąż w moim, i pewnie nie tylko moim, odczuciu nie jest gwarantem sukcesów i zadomowienia się w czołówce europejskiej w najbliższych latach. A na pewno nie jest takim gwarantem gry o największe trofea jak ścisła europejska czołówka w postaci Bayernu, Barcelony, Realu, MU i kilku innych drużyn.
Ja mam cały czas nieodparte wrażenie, że ten zespół (BVB) mimo, że świetnie i mądrze zarządzany wciąż jakby balansował chodząc po linie i przypomina trochę taką grę co się zwie Jenga i polega na wyciąganiu poszczególnych klocków ze zbudowanej wcześniej wieży, w taki sposób, aby ta wieża się nie zawaliła. Do tej pory ekipie z Dortmundu ładnie się to udaje ale zastanawia mnie kto i kiedy okaże się na tyle istotnym klockiem, że wieża się zawali. Pytanie też ile zostanie z obecnej świetnej Borussi po stracie Kloppa, po którego raczej wcześniej niż później zgłosi się ktoś z angielskich/hiszpańskich gigantów albo pojawi się przed nim perspektywa zastąpienia Loewa na stołku trenera kadry Niemiec.
Nie wieszczę oczywiście nagłego upadku BVB ale nie zdziwię się jeśli dystans (wbrew ligowej tabeli niewielki IMO obecnie) między Bawarczykami a ekipą z Dortmundu wyraźnie się powiększy i to nie tylko za sprawą skoku jakościowego w Bayernie. Ekipa Kloppa i tak sportowo i organizacyjnie przewyższa większość ekip w Niemczech i Borussia powinna spokojnie utrzymać się w ligowej "3" i zatrzymać swoje niemieckie gwiazdy, które podobnie jak Anglicy, nie lubią ruszać się ze swojego kraju a akurat Reusa, Hummelsa czy Goetze Bayern z Dortmundu nie ukradnie ale to i tak może okazać się za mało żeby dołączyć na dłużej do ścisłej europejskiej czołówki w najbliższym czasie, tym bardziej, że jak pokazują ostatnie lata i przypadek Lewego wszystkich gwiazd Watzke nie zatrzyma bo jednak niektórzy mają jeszcze większe aspiracje niż bycie gwiazdą w Dortmundzie kiedy pojawia się perspektywa grania w klubach ze ścisłego topu.
Tak więc podsumowując to wbrew pozorom nie musi być głupi ruch Lewego. Można go lubić albo nie ale trzeba mu oddać, że dotychczas bardzo mądrze kieruje swoją karierą i podejmuje właściwe decyzje. Sprawia też wrażenie gościa, który w przeciwieństwie do większości polskich kopaczy za granicą ma jednak większe ambicje niż tylko podpisanie wielomilionowego kontraktu i grzanie ławy w znanym zespole co sprawia, że jestem jakoś dziwnie spokojny o jego przyszłość.



