Z Kubą nie tyle co się nie lubią, co nie są wielkimi kumplami, a to różnica. Z kolei resztę grajków, których wymieniłeś (poza Goetze) można śmiało wymienić jako tych "szukających" Lewego - nawet widać to po bramkach Lewego - pierwszy z gratulacjami biegnie Grosskreutz czy Reus, nawet szybciej jak Kuba.BarcaQzYN pisze:O ile dzisiaj najchętniej bym Lewandowskiemu wyjebał, o tyle nie mogę się z Tobą zgodzić.
Nie ma jakiegoś wielkiego grania pod Roberta w BVB. Z Kubą się nie lubią, Goetze jak sobie nie przypomni, że ma na boisku 10 kumpli to potrafi przez cały mecz sam zapierdalać, Reus ewidentnie lubi pograć z Lewandowskim i z Goetze a Groskreutz haruje dla drużyny.
Pamiętajmy, że Lewangolski pierwszy sezon w BVB miał słabszy niż np. teraz ma Rudniew w słabszym HSV. Dopiero kontuzja Barriosa w finale CA 2011 pozwoliła na grę w pełnym wymiarze, a i wtedy dość wolno się rozkręcał. City, United, Bayern mogą nie być tak sympatycznymi klubami.



