Romantyzm w piłce umiera nie od dzisiaj ale IMO na problem trzeba popatrzeć szerzej a nie tylko przez pryzmat odciągnięcia rzeszy bogatych od koryta. Dysproporcje w świecie piłki zaszły już za daleko, wraz z kapitałami szejków i im podobnych różnice dokonały się nie tylko na poziomie finansowym ale przede wszystkim sportowym. Owszem, moim zdaniem obecna formuła jest zła i za bardzo promuje bogate ligi ale naprawdę by wam się podobało gdybyśmy mieli przez niemal całą LM oglądać oklepy jakie mistrzowie Estonii, Finlandii, Słowacji czy Polski zbierają od Bayernu, Barcelony, Juventusu czy United, przebiłaby się może z jedna mniejsza ekipa a na wielkie mecze trzeba by było czekać do półfinałów? Myślicie, że ludzie łatwo by przerzucili się z meczów typu Milan - Arsenal na hity typu Ludogorets Razgrad - Maribor, których mielibyśmy na pęczki co tydzień? Widzieliśmy przecież niedawno Basel na tle Bayernu czy Bate grające o awans, któremu Bayern w rewanżu w Monachium pokazał miejsce w szeregu czy Dynamo Zagrzeb, strzelające bramki od święta. Jasne czasem trafią się miłe niespodzianki i dla odmiany miło byłoby zobaczyć coś świeżego ale przyznajcie szczerze, ilu z was w tej edycji oglądało mecze Dynama Zagrzeb z Dynamem Kijów, Bragi z Cluj czy Olympiacosu z Montpellier? Jasne możemy wsadzić do LM więcej ekip typu Nordsjaelland i oglądać jak co tydzień zbierają oklep albo żyć tym jak walczą z równymi sobie (Dynamo Zagrzeb) tylko, że zapominacie o tym, że LM jest produktem, który ma przynosić zyski a ludzie jednak chcą oglądać najlepszych, mając do wyboru mecz Real - BVB i Dynamo Zagrzeb - Helsingborgs minimum 90% wybierze ten pierwszy. Tak, może i w tym drugim meczu będą większe emocje ale ludzi przyciągają wielkie kluby i wielkie nazwiska, sytuacja analogiczna z krajowymi ligami. Grupa zapaleńców ogląda Stoke - West Ham a zdecydowana większość woli odpalić Tottenham - Chelsea. Ja mimo, że jestem przeciwny wsadzaniu po 3-4 reprezentantów danej ligi to mimo wszystko wolę widzieć w przyszłorocznej LM i Real i Barcelonę zamiast udziału w niej mistrza Bułgarii.
Rolę "starej LM" miała zastąpić LE ale już widać, że ten eksperyment się nie powiedzie w obecnej formie. Po prostu różnice finansowe i prestiż są o tyle większe w LM, że bardziej z ekonomicznego punktu widzenia opłaca się zabijać w lidze o 3 miejsce niż rzucać główne siły na LE. I tu jest moim zdaniem pole do popisu, jeśli LE bagatelizowana jest z powodu mniejszej rangi i kasy w stosunku do LM, uczyńmy LM nagrodą za dobrą grę w LE. Gdyby wzrosła ranga LE - większa nagroda dla finalisty, np. 2-3 najlepsze zespoły miałyby zapewniony udział w kolejnej edycji LM (mecz o 3 miejsce, którego stawką jest LM), priorytet LE nad ligową tabelą (hiszpański finał LE? Zabierają miejscom 3-4 La Liga miejsce w LM i spychają je do LE). Obok czegoś takiego nie mogłyby przejść obojętnie nawet żadne Manchestery, Barcelony czy Reale jeśli już zdarzyłoby się im tam wpaść. Wówczas udział w tym turnieju byłby przywilejem. To takie luźne pomysły na szybko, podejrzewam, że gdyby nad tym się głębiej zastanowić to pomysłów znalazłoby się więcej. Rozchodzi się po prostu o to żeby te rozgrywki były trampoliną do wielkiej piłki a nie tylko okazją do wypromowania się dla biednych i karą dla bogatych. Gdyby ranga zawodów wzrosła i nagrody były warte zachodu podejrzewam, że ten turniej mógłby zaspokoić apetyty bardziej wymagających kibiców piłki.
Następna rzecz to kasa. Sam udział w LM to potężny zastrzyk pieniędzy. Już widzę jak po latach kiedy w niektórych ligach miejsce w ligowej top4 jest celem samym w sobie właśnie po to aby zawitać do LM czołowi gracze na rynku europejskim przystaliby na drastyczne ograniczenie ilości uczestników do jednego, np. w PL czy La Liga już widzę jak Real, City i Chelsea przyjmują takie zarządzenie z wzruszeniem ramionami. Tu nie byłoby innego rozwiązania jak rozłam i powstałaby pojawiająca się w spekulacjach od czasu do czasu liga tylko dla najbogatszych a mistrzowie biedniejszych lig dostaliby swój turniej. Myślicie, że UEFA przystałaby na coś takiego? Nie sądzę. Obecna formuła posunęła się za daleko i bardziej się opłaca grać w klubie czołowej ligi bijącym się o miejsca 5-6 i mającego jakieś perspektywy na top4 niż w mistrzu swojego kraju mającego jakieś niewielkie szanse na występ w LM bo najprawdopodobniej będzie to jednorazowa przygoda.
To co piszę jest brutalne? Być może ale takie mamy czasy, że piłką rządzi pieniądz i bogaci. Zasada Robin Hooda żeby zabrać bogatym a oddać biednym raczej nie ma żadnych szans powodzenia bo zwyczajnie nie widzę możliwości aby "mocarstwa" na to przystały. Można pisać, że w przeszłości było lepiej, może i było. Moim zdaniem jednak było po prostu inaczej. Zmieniły się czasy, zmieniła się i piłka.



