Vergara to przede wszystkim wyszedł nieźle posrany na ten mecz, czasami tak jest, że po zawodniku widać gigantyczną niepewność i tak dziś było z Kolumbijczykiem, którego każdy kontakt z piłką w pierwszej połowie wyglądał dosyć ryzykownie - w drugiej Vergara się uspokoił, widać to było po samej kontroli nad piłką, ale szybko został zmieniony. Ja tam Jhersonowi się nie dziwię - jakbym miał debiutować w Milanie, a obok miał Antoniniego i Zaccardo, to też bym włączył tryb autodestrukcji. Debiut w Milanie, na tle bardzo wymagającego przeciwnika, nie ma się co znęcać. Taki Cristante wyglądał przez te 20-kilka minut na boisku jak gigantyczny słabiak, potrafił zepsuć podanie nieatakowany 30 metrów od swojej bramki do bocznego obrońcy.
Zaś co do City to strasznie przyjemnie oglądało się ich futbol przez pierwsze 30 minut - Pellegrini to chyba jeden z bardziej niedocenianych trenerów w obecnej piłce, ma genialną kadrę (po Bayernie najszerszą obecnie w całej klubowej piłce) i zawodników, pasujących do jego koncepcji gry.



