Miałem dokładnie o tym samym napisać. Zresztą nie ma o czym pisać, wystarczy popatrzeć. Interwencja pierwsza klasa ale nad postawą defensywy można tylko złapać się za głowę.MGiggs pisze:Gdyby nie to że DDG na lini jest numerem 1 na świecie to mogliśmy dostawać spkojnie 2 od żenującego Sunderlandu- jak Hiszpan wybronił głowka Gacka- wie tylko on i to kolejna jego obrona w stylu ,, nieprawdopodobnych,,. Kto krył Włocha i jak to możliwe że miał tyle miejsca?

Są wreszcie 3 punkty ale powodów do optymizmu nadal prawie nie ma. Graliśmy z ostatnią drużyną ligi, która nie wygrała meczu w tym sezonie a gdyby nie to, że Januzaj błysnął talentem znowu byłby kompromitujący wynik. Jest źle, naprawdę źle i boli w tym sezonie oglądanie MU.
Tu ani Messi ani Bale nic by nie pomogli, nie ma drużyny tylko zlepek ludzi, którzy w każdym meczu wyglądają jakby grali ze sobą po raz pierwszy, w dodatku bez wariantów z przodu. Spodziewałem się ciężkich początków Moyesa ale nie wierzyłem, że z kolektywu i maszyny, którą Ferguson budował od dwóch sezonów nie zostanie nic. Liczyłem, że będzie jak z pierwszą Chelsea Mourinho, której szkielet przez wiele lat decydował o obliczu tamtego zespołu pod wodzą kolejnych trenerów, tutaj nic takiego nie ma.
Ta drużyna dokonała nawet nie jednego a dwóch kroków w tył. Nasza gra w ofensywie nie była w ostatnich latach najlepsza na świecie ale pod wodzą nowego trenera ewidentnie zubożała, brakuje nam wariantów i pomysłów z przodu żeby rozpracować rywali i stworzyć zagrożenie, trochę to wygląda jakby Moyes wciąż trenował Everton i nie jest przygotowany na prowadzenie gry z potencjalnie słabszymi drużynami, które grając z MU zwykle uważnie się bronią. Pomysł Moyesa to w tej chwili granie szeroko i wrzutki, z których niestety niewiele wynika bo nie ma harmonii między skrzydłami a napastnikami. Na palcach jednej ręki można liczyć kombinacyjne akcje, którymi potrafimy wypracować sobie pozycje strzeleckie a przecież do tego zmierzaliśmy w ostatnich latach i Fergusonowi udało się osiągnąć w tej kwestii wyraźny progres. Nawet wczoraj tylko pierwsza bramka była w miarę sensownie skonstruowana i brawo dla Evry za fajną asystę, drugi gol to jedynie błysk talentu Januzaja, przecież wrzutka Naniego była zupełnie niegroźna, nikt z naszych nawet nie walczył o tę piłkę, na szczęście O'shea przyszedł z pomocą i zgrał piłkę Januzajowi na woleja.
W obronie mamy sytuację sprzed dwóch lat kiedy Fergie zgrywał defensywę z De Geą. Pomijam straconą bramkę i elektrycznego Vidicia w ostatnich meczach. Ta formacja jest kompletnie zagubiona, wystarczy chociażby popatrzeć na gifa wyżej. Nie ma monolitu, nie ma odpowiedniej organizacji, gramy z WBA i Sunderlandem (pomijam już derby...), rywale wchodzą w nas jak w masło a obrońcy wyglądają jakby widzieli się po raz pierwszy w życiu. W dodatku boli pasywność jeśli chodzi o grę w defensywie przed polem karnym gdzie kolejni rywale mają zdecydowanie za dużo swobody. Mecz z Szachtarem był nieco lepszy w kwestii defensywy ale wczoraj znowu wróciliśmy do słabego bronienia, szczególnie w pierwszej połowie kiedy momentami nóż otwierał się w kieszeni.
Najważniejsze jest jednak to o czym wspomniałem wcześniej, drużyna, która jeszcze kilka miesięcy temu była kolektywem, maszynką do wygrywania z mentalnością mistrzów teraz jest zlepkiem lepszych lub gorszych graczy, którzy wyglądają na boisku jak dzieci we mgle. Nie ma zespołu. Formacje się nie przenikają, nie ma płynności w grze a przede wszystkim nie ma pomysłu i pewności siebie, która powinna cechować mistrza Anglii. Problem zaczyna się od tyłów, jeśli tam gramy tak niepewnie to cały zespół traci pewność siebie, z przodu jednak ewidentnie nie mamy pomysłu i to najbardziej martwi bo nasi ostatni rywale to nie są giganci a na ich tle wyglądaliśmy mizernie. W poprzednim sezonie przez jego pierwszą połowę ciągnął nas atak, defensywie można było sporo rzucić, w rundzie rewanżowej role się odwróciły i dobrą obroną wygrywaliśmy mecze. W tej chwili nie mamy ani tego ani tego.
Moyes zachowuje się jak do tej pory jakby wygrał wycieczkę po Disneylandzie i oglądał to wszystko z otwartą mordą. Tyle, że on nie został tu zaproszony aby tylko podziwiać i cieszyć się jak dziecko, tylko żeby objąć wielki klub, kontynuować jego tradycje ale i naznaczyć go swoim piętnem. Mam trochę wrażenie, że nasz nowy trener miota się bo nie potrafi póki co ani powielić tego co robił Fergie ani nadać zespołowi własnego kształtu chyba, że to co widzimy to jest właśnie jego wizja, wtedy byłoby bardzo źle. Ma mieć wsparcie i je dostaje ale mimo wszystko są pewne granice, nie można zrobić z mistrza Anglii w dwa miesiące przeciętniaka i drużyny, która zapomniała jak się gra w piłkę a tak to niestety w tym momencie wygląda. Ciągle łudzę się, że kilka wygranych z rzędu pozwoli tej drużynie odzyskać odpowiedni rytm i pewność siebie ale to co widzę na boisku za każdym razem nie nastraja mnie optymistycznie bo jesteśmy nijacy, ten zespół w ogóle nie ma swojego kształtu i oby to się szybko zmieniło. To zdecydowanie będzie ciężki sezon.
Z plusów na pewno Januzaj, chłopaka trzeba spokojnie wprowadzać do zespołu a możemy mieć z lewej strony potwora. Tutaj zdecydowanie plus dla Moyesa za to, że nie bał się odważnie postawić na naszą perełkę. Wygrał nam mecz ale trzeba spokojnie go wprowadzać żeby sodówka nie uderzyła do głowy, no i żeby go nie zajechać jak swego czasu zrobiono np. z Owenem. Na plus też De Gea, gdyby nie ta interwencja mogło być po meczu, tego właśnie oczekuje się od następcy Van der Sara. Teraz przerwa na kadrę i trudny mecz z Southampton, miejsca na więcej pomyłek już nie ma.



