Gdzieś tak z 3 lata temu, miałem lat 12, ktoś zaproponował mi papierosa. Ja się zgodziłem, ale jakoś mi nie smakował i nie paliłem wogóle.
W poprzednie wakacje, kumple palili, częstowali mnie i czasami coś podpalałem. Nie paliłem często, może jeden szlug na dzień, napewno w nałóg nie wpadłem. Głównie paliło się L&M lighty, alboro Malboro. Przez cały rok szkolny, nie paliłem prawie wogóle, chybam ze spotykałem kumpla, czy była jakaś impreza. No, ale ceny papierosów, rosną w górę, wiec obecnie pali sie Spike'i, Bondy czy Route66, L&M juz bardzo rzadko, a Mallboro to praktycznie marzenie.
Ja pale czasami, dla towarzystwa, ale ostatnio robie to juz bardzo rzadko. Mimo, ze coraz więcej osób w moim towarzystwie pali, ja staram się odrzucać propozycje wspólnego jarania. Głównie z 3 powodów. Po pierwsze, ja poprostu nie chce palić, po drugie, panna mi nie pozwala. I po trzecie....ludzie coraz częściej palą Red White, czyli papierosy gówno, najtańsze i najgorsze.
Odradzam wszystkim palenie, bo naprawde można na tym wyjść okropnie. Mój kumpel cały czas narzeka na brak kasy, że na nic go nie stać...ale jak już cos zaoszczędzi to w pierwszej kolejności wydaje na szlugi....żal mi takich ludzi.



