Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7924
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: masacra » 13 sty 2014, 12:57

Ale my gramy przepiekny dziki futbol. Taki futbol, tylko troszke lepiej, grał Real Madryt na przełomie wieków. Obojętnie ile stracą, zawsze o jedną więcej strzelą. Podoba mi się taka strategia w cholere.

Dziwnie się wczoraj oglądało Lucasa grającego box-to-box bo chłopak się gubił przez to zawsze była dziura w pomocy i Charlie Adam mógł błyszczec tak jak za najlepszych lat przed transferem do nas. Świetny mecz Szkota. Henderson zagrał jak ciota, niestety znowu, zaczynam podejrzewac, że chłopak sie stresuje jak na boisku gra obok Gerrarda. Serio woel pomoc Lucas Allen Henderson bo jest dużo bardziej zrównowazona i nikt nie patrzy sie na Stevena tylko każdy gra swoje. Ale ja juz kiedyś chyba mówiłem, że ten klub niczego poważnego nie ugra dopóki beda w nim wiodace role odgrywali Carragher z Gerrardem. Niestety.
Slrtel wyrasta na lidera bloku defensywnego to było widać i może ta obrona jeszcze nie gra tak jak grac powinna ale postęp w grze Słowaka jest ogromny. Nie wiem czy to Rodgers mu tak kazał czy Martin sam zrozumiał, że ktoś z dwójki stoperów musi dowodzic ale zaczyna grac jak lider. Toure na liderowanie się nie nadaje co juz pisałem w momencie podpisywania kontraktu.

W ataku nie ma duetu SAS, jest trójkąt SASAS. Sterlin&Sturridge&Suarez. Młody Anglik w niczym w mojej opinii nie ustępuje obecnie dwóm starszym kolegom. Strasznie przypomina mi Younga z Aston Villi. Widać duża mądrośc w jego grze, widac, ze popracował nad mięsniami nóg bo juz nie daje się tak łatwo przerwacać i widać, ze nie stracił nic na szybkości. Jak jeszcze troszke głowe będzie miał chłodniejsza w kluczowych momentach to będzie najlepszym skrzydłowym w Liverpoolu od czasów Macmanamana, bez kitu. Sturridge Król wrócił i od razu widac wielka klase w jaego grze, po kontuzji ani sladu i teraz do końca sezonu przydałoby się dmuchać i chuchać na niego bo taki trójką z przodu powinien nas wprowadzić do Ligi Misiów w przyszłym sezonie bez problemów. Suarez chyba dołek formy ma za sobą, może mu dobrze zrobił dłuzszy odpoczynek bo chłopak znowu był nie do upilnowania, znowu spokojny, bez małpich gestów i znowu zabójczo skuteczny.

Na trybunach jak zwykle Travelling Kop spisało się elegancko i jak ktoś z dumą zaintonował We Are Liverpool to ja nie pamiętam zeby za mojej warty by ło to spiewane, a chłopaki mi mówili potem, ze w czasach gangu Evansa jak dobrze szło to połowe czasu było to spiewane. Mówiłem, że widze duzo analogii pomiędzy tamtym okresem i teraźniejszością. DObrze, że Rodgers to nie jest taka ciepła klucha jak Roy, a Sturridghe to nie Fowler, Henderson nie Redknapp, Sterling nie Macca itd bo skonczyłoby sie tak samo.

Wróć do „Anglia”