Piszecie o Ozilu, a jak od długiego czasu oglądam Arsenal w tym sezonie to mam wrażenie, że Wilshere cofnął się w rozwoju albo co najmniej zatrzymał w miejscu. Nie są to już takie fajerwerki jak grał kilka sezonów temu. W czym leży rzecz? Taki Ramsey w tym sezonie rozwinął się niesamowicie i pokazał, że potrafi bardzo dobrze grać a Wilshere...gra tak nijako jak dla mnie. Możliwości ma ogromne, ale z meczu na mecz ich nie pokazuje.
Czy taki skład Arsenalu jaki dzisiaj wyszedł ma duże szanse zagrać tak samo w środę z Bayernem?


