To wszystko to nie są problemy.
Problem jest tylko jeden, Pinto odchodzi.
Ja z reguły jestem optymistą, ale teraz czuję, że szykuje się nam prawdziwa katastrofa.
W klubie nie zostanie ani jeden piłkarz, który ma coś ciekawego do powiedzenia, nie będzie żadnego faceta, który mógłby ruszyć szatnią itd.
Kilka koszmarnie trudnych lat nas czeka. Ja pierdzielę.



