Dokładnie. Kumpla mama jest nauczycielką. Dostają jakiś zwrot za wakacje, tzn przynosi po wyjeździe jakiś rachunek i szkoła powinna jej to zwrócić. Ale u nas dyrektorka zrobiła tak, że co roku organizuje jakiś wyjazd ze szkoły i nauczyciele mogą jechać, więc tylko z niego dostają zwrot (tzn szkoła pokrywa ten wyjazd). Jest to niezgodne z prawem, bo takie zwroty nie muszą być związane z nakazem wyjazdu. Niestety nikt nie chce się poskarżyć, bo... boi się wywalenia z pracyubek pisze:Osobiście znam wiele przypadków, kiedy dyrektor ma w dupie kodeks, a godziny dostają u niego znajomi, znajomi znajomych burmistrzów, wójtów etc. Zakładanie gościowi sprawy w sądzie, to ostateczność.
Ale np w małych miejscowościach, jak Czerwińsk nad Wisłą, praca nauczyciela to strzał w 10. Duża pensja (w sklepach można dostać najniższą krajową, bądź 900zł za 3/4 etatu). A tutaj mamy 3 szkoły (pods, gim, tech z liceu) i nauczyciele w tych szkołach obdzielają się etatami. Niektórzy spokojnie po około 3k zarabiają. Jak na ceny życia w tym miejscu to bardzo dobra pensja.



