Otóż uważam, że stało się... dobrze, że on nie zagra w tym finale. Idiotyczne, prawda? Już wyjaśniam, o co mi chodzi.
O ile darze sympatią Giotgio, to niewątpliwie kojarzy mi się z odegraniem roli w porażkach na arenie międzynarodowej.
- porazka z Chelsea za Ranieriego - blad przy golu a takze czerwień, gdy Juventus miał jeszcze szansę na awans.
- mundial w 2010 - bledy w kluczowych meczach skutkujące utrata bramki
- Euro 2012 - błąd przy 1 bramce w finale (tak, wiem że gral z urazem)
Nawet ten nieszczęsny ostatni mundial, to on musial być ugryziony przez Suareza tuż przed utratą bramki. Chłop po prostu kojarzy mi się z pechem / słabą psychika w kluczowych momentach na arenie międzynarodowej. Może to jest jakiś znak, że karta się odwróci?
Następny post napiszę najwcześniej w niedzielę, wiec życzę wszystkim oglądania ładnego meczu i oklaskiwana Buffona wznoszącego puchar



