Z rodzicami już nie mieszkam, ale dawniej było tak: mama trzy paki dziennie, ojciec dwie, brat jedną [+ zioło, kiedy byliśmy sami]. Wchodziło się tam, jak do palarni i po minucie wychodziło ze smrodem we włosach i ubraniach, masakra.Magnum pisze:Ja też nienawidzę palenia i nie chciałbym pod jednym dachem mieszkać z kimś, kto w ogóle pali, nie mówiąc już o takiej ilości...
Jakby Marlon palił, pewnie byśmy razem nie byli albo by rzucić musiał. Dla mnie niewyobrażalne jest życie z palaczem.


