Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 30 paź 2015, 12:53

Problem jest moim zdaniem trochę głębszy. To nie jest tak, że jest fajnie tylko brakuje nam szczęścia. Drużyna w ofensywie zgubiła pomysł, ewidentnie cierpimy na brak kreatywności w ataku zwłaszcza przy 0:0. Jak mecz się nam układa i wpada pierwszy gol to jakoś leci, drużyna się rozluźnia, przeciwnik daje więcej przestrzeni i wtedy potrafimy coś wykreować. Udało nam się odwrócić spotkania ze Świętymi, Wolfsburgiem i ugrać remis z CSKA ale zespół z przodu od pewnego czasu ma problem. Pomijając bardzo słabą dyspozycję Rooneya i Depaya nie mamy kogoś kto pociągnąłby zespół z przodu. Martial od pewnego czasu jest takim gościem ale LVG ślepo przywiązany do Rooneya ogranicza MU rzucając Francuza na skrzydło a tam traci on te atuty, które pozwalały mu strzelać na początku.

Niektórzy mogą kręcić na to nosem ale paradoksalnie dotychczasowe wyniki zawdzięczamy skutecznej grze na tyłach + błyskom Maty i Martiala. To tak uogólniając. Nie jest to żaden niesamowity poziom jeśli chodzi o obronę i Arsenal pokazał, że klasowa drużyna może MU ośmieszyć ale nie ma też przypadku, że obok City, Spurs i Totków mamy najmniej straconych bramek w lidze. Drużyna lepiej lub gorzej ale stara się być konsekwentna w defensywie i tu póki co to działa. Gorzej jest z atakiem bo nie ma też przypadku w tym, że z całej pierwszej "8" tylko Crystal Palace strzeliło dotychczas mniej bramek od MU.

IMO trochę wracamy do problemów, które zespół miał za czasów Moyesa kiedy nieco bezsilnie walił w mur i czasem te ataki były bezradne. Widziałem gdzieś statystykę naszych strzałów na bramkę, która oscyluje koło 10 na mecz i podobno jest najniższa od kilkunastu lat. Nie dam sobie teraz za to obciąć ręki bo nie mam podkładki ale myślę, że coś w tym jest.

Kolejny raz wracamy do teorii, która przewijała się przez lata i za Fergusona, i za Moyesa, że MU jest zakładnikiem Rooneya. To niepojęte jak klub, który przez lata pokazywał, że nie ma gracza ważniejszego od drużyny jest od tak długiego czasu totalnie zależny od Rooneya. Niezależnie od formy Wazza skupia na sobie całą uwagę i nikt z trenerów nie ma odwagi go ustawić w szeregu. Fergie miał chociaż jaja żeby marginalizować jego rolę, sadzać na ławie, puszczać na skrzydle, czy robić za asystenta Robina. LVG podporządkowuje mu totalnie atak i dopóki Rooney będzie w takiej dyspozycji trudno liczyć na jakikolwiek długotrwały progres z przodu. Sytuacja osiągnęła takie kuriozum, że jak wszedł w meczu z Boro po przerwie to mój kumpel się ucieszył bo może się połamie. Oczywiście nie pochwalam takiego podejścia ale pokazuje frustrację jaką wywołuje postawa Rooneya.

Nie mam pojęcia czy to by się sprawdziło przy motoryce żółwia jaką dysponuje Afro ale zobaczyłbym go na 10 za plecami Martiala i Younga z Matą na skrzydłach, do tego Lingard i Pereira w obwodzie. Nikłe na to szanse, podobnie na zestaw Herrera + Martial ale chciałbym wreszcie zobaczyć jak ten zespół może wyglądać bez Rooneya w takiej dyspozycji.

Co do meczu z Boro to nie widzę usprawiedliwień. Przegrywamy u siebie z drugoligowcem, który ostatni mecz w lidze wygrał we wrześniu. Można szukać na siłę pozytywów i chwalić jednostki ale taki wynik to wstyd. Niezależnie od okoliczności drużyna nie zrobiła wystarczająco wiele żeby ten mecz wygrać. To był fajny poligon doświadczalny dla młodych chłopaków i rezerwy, który już na początku sezonu straciliśmy i w takich kategoriach to rozpatruję. Dla mnie jedynym pozytywem tego spotkania było to, że LVG postawił odważniej na młodzież.

Jutro kolejny trudny mecz, tym razem z Crystal Palace i o 3 punkty będzie naprawdę trudno ale liczę na dobrą odpowiedź drużyny, Chelsea gra z Liverpoolem a Arsenal czeka ciężki wyjazd do Swansea więc tym bardziej warto spiąć poślady. Lui na konferencji powiedział, że Valencia, Depay i Wilson wypadli z powodu urazów. Na ile to prawda w przypadku Memphisa ciężko powiedzieć ale mam nadzieję, że kolejna chwila odpoczynku dobrze mu zrobi i na formę, i na głowę.

Wróć do „Anglia”