Ukraina - Słowenia 2:0
pierwsza połowa zdecydowanie ciekawsza od drugiej, ponieważ mieliśmy relatywnie wyrównane spotkanie. Oczywiście, gospodarze dominowali i częściej znajdowali się w posiadaniu piłki, ale Słoweńcy wyprowadzili kilka groźnych kontrataków i na upartego z 2-3 stworzonych sytuacji, do wyrównania dojść mogło. W drugiej odsłonie rywalizacji poza końcową fazą spotkania, gdy Ukraina, mając dwubramkowe prowadzenie, wyraźnie się cofnęła, co umożliwiło podopiecznym Srečko Katanca podejście bliżej bramki Piatova, Słowenia nie zaprezentowała niczego ciekawego. Z jednej strony Novakovič był bezradny i zapewne po najprawdopodobniej przegranych barażach rozstanie się z drużyną narodową, a z drugiej ciężko coś ustrzelić, gdy zespół popada w schematy i jedynym pomysłem na grę jest posłanie (w wielu przypadkach bezpańskiej bądź idealnie na głowę ukraińskiego obrońcy) piłki w pole karne w stylu "a nuż ktoś tam ją strąci". Słabo, naprawdę słabo, o ile za poprzedniej kadencji Katanec stworzył fajną paczkę i zwłaszcza na Euro 2000 dobrze się Słoweńców oglądało (ale i w 2002 roku mieli ciekawe spotkania, nawet to przegrane z Hiszpanią), tak w dzisiejszym spotkaniu, czy nawet w eliminacjach w meczach przeciwko Anglii, za wiele dobrego o tej drużynie powiedzieć nie można.
Ukraina blisko wylotu do Francji. Mogło być przesądzone, gdy Konoplianka nie zapomniał, że jego prawa noga jest tą gorszą.



