Nikt w to nie wierzy, bo i nikt czegoś takiego tutaj nie napisał.Ja tam też nie wierzę by murawa była całym złem.
W międzyczasie zdążyli się już zmienić. Rok temu popełniono jakieś katastrofalne w skutkach błędy, w tym roku wykonują fantastyczną robotę.Milan podobno po 2009 roku ma innych ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie fizyczne
Nie trzeba być znawcą, by nie zwalać kontuzji Boatenga, Yepesa, Abate, Strassera, Gattuso, Ambrosiniego, Flaminiego, Merkela, Seedorfa, Cassano, Robinho, Mexesa, Pato czy Maxiego, że wymienię tylko te ostatnie urazy, na sztab szkoleniowy. On nie ma nic do rzeczy. Plus, prawie wszystkie urazy z tych, które miały miejsce na boisku, miały miejsce na San Siro. Bo część wynika oczywiście z wejść rywali, co się może zdarzyć na każdej murawie. Urazy Flaminiego i Merkela to też były indywidualne błędy graczy, którzy na kartoflisku trzymali przy kryciu nogi wbite w ziemie, co jest proszeniem się o uraz.
Wiadomo, że wersja obciążająca sztab szkoleniowy pasuje do tezy kibicom Juventusu, ale ona nijak nie trzyma się faktów - wszyscy mówią o tym, jak to znacznie zredukowano liczbę urazów czysto mięśniowych, których przyczyną mogą być błędy sztabu szkoleniowego, ich prawie nie ma. Ile ich było? Parę urazów szklanych Abbiatiego, Inzaghiego i Nesty, które im się przydarzały od początku kariery, zastanawiający uraz Aquilaniego, jeden uraz Ibry, teraz błąd z powrotem po urazie Boatenga, i to chyba tyle. W zeszłym roku w samym styczniu wypadło więcej graczy z winy sztabu, niż od początku tego sezonu.





